Recenzja #181: To My doprowadzimy do końca świata.

luonto

198_3f31371a19587bd39c492c0963f9b6d7_b.jpg

Tytuł: Lunto
Autor: Melissa Darwood
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 320

Wiecie, że najbardziej w powieściach cenię sobie oryginalność. I nie chodzi tutaj tylko o nie wchodzenie w schematy ale tak naprawdę o nowe interpretowanie ich i odkrywanie coraz to nowych ścieżek w już powstałych historiach. Melissa Darwood pokazuje mi, że da się odkryć nieznane w znanym.

O co chodzi?

Zacznę od tego, że ta historia od samego początku przykuwa wzrok. Nie chodzi tutaj o wydarzenia ale o naprawdę świetnie zaprezentowanych bohaterów. I nawet jeśli nie zżyłam się z nimi aż tak bardzo (ta powieść zbyt szybko przeciekła mi przez palce) to zyskali moją sympatię. Wybuchowa, przeklinająca, buntownicza Chloris i zrównoważony, jednak bezczelny Gratus, są świetnie dobrana parą, skrywająca nie jedna smutną historię. Ich dialogi od razu wciągają w opowieść a poznając kolejne osoby zamieszkałe w Luonto, wchodzimy w ten świat głębiej i głębiej. Właśnie takie historie lubię.

Jednak tak naprawdę nie bohaterowie odgrywają tutaj główne skrzypce a fabuła, która cały czas zmienia nam się o 180 stopni. Jeśli wyobrażacie sobie najmniej prawdopodobną sytuacje to i tak nie zgadniecie co zgotowała wam autorka. I tak jak miałam czasami myśli : tak, wiem co się tutaj wydarzy to niestety odkryłam, że wiem, że nic nie wiem. Wszystkie rozwiązania które serwuje nam autorka są naprawdę zaskakujące i  tak bardzo rożne od tego co spotykałam zazwyczaj w młodzieżówkach… Do tego dodajmy zakończenie, które zwaliło mnie z nóg i pozostawiło po prostu bez jakiegokolwiek komentarza. Co mogę powiedzieć oprócz tego, że jestem naprawdę pod wrażeniem?

Autorka ma młodzieżowy styl pisania, bardzo pasujący do powieści. Podoba mi się to, że nie boi się użyć przekleństwa by pokazać realistycznych bohaterów i ich charaktery a jeśli dodacie do tego jeszcze naprawdę dobre opisy przyrody, to macie wciągająca i dobra powieść.

O dobrą młodzieżówkę ciężko jednak o oryginalną jeszcze ciężej. Jestem miłe zaskoczona realnością bohaterów, a do tego rozłożeniem akcji. Ta powieść naprawdę potrafi zaskoczyć i najlepszemu detektywowi dać zagadkę nie do rozwiązania. To czysta Incepcja, powieść tworząca nowe, nieodkryte szlaki wśród sztampowych historii.

RECENZJA NA KANALE!

Za powieść dziękuję Wydawnictwu Filia oraz autorce 🙂

Zuza

 

Reklamy

2 thoughts on “Recenzja #181: To My doprowadzimy do końca świata.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s