Recenzja #170: Niespotykana przygoda.

gniew

187_18b31647e2a5231c06923098a69b8f93_b

Tytuł: Gniew i świt
Autor: Renee Ahdieh
Cykl: Gniew i świt #1
Wydawnictwo: FILIA
Data premiery: 1 marca

Spodziewałam się czegoś naprawdę dobrego i cudownego, niepowtarzalnego i po prostu niespotykanego. I dostałam być może coś oryginalnego ale jednak wciąż w jakimś sensie … schematycznego.

O co chodzi?

W krainie rządzonej przez młodego, żądnego krwi władcę, każdy poranek przynosi cierpienie kolejnej rodzinie. Khalid, osiemnastoletni kalif Khorsanu, jest potworem. Co noc bierze sobie nową małżonkę, by o poranku owinąć jedwabny sznur wokół jej szyi. Kiedy ofiarą Khalida pada szesnastoletnia przyjaciółka Shahrzad, dziewczyna poprzysięga mu zemstę i zgłasza się na jego kolejną oblubienicę. Shahrzad zamierza nie tylko ujść z życiem, ale też raz na zawsze zakończyć okrutne panowanie kalifa.
Noc za nocą, Shahrzad mami Khalida, snując zachwycające historie i odwleka swój koniec, choć doskonale zdaje sobie sprawę, że kolejny świt może okazać się jej ostatnim.
Z czasem dziewczyna zaczyna rozumieć, że w pałacu z marmuru i kamienia nie wszystko jest takie, jakim się wydaje. Shahrzad zamierza odkryć prawdę. Jest gotowa odebrać życie Khalida i tym samym odpłacić mu za tak wiele skradzionych istnień. /wydawnictwofilia.pl

Nasza główna bohaterka czyli Szazi, początkowo mnie zauroczyła. Była silna, odważna i naprawdę inteligentna, potrafiąca wyjść z każdej sytuacji. Jej historia, jej charakter i wszystko dookoła niej, przykuwało do kartek i nie dawało się oderwać. Przypomina mi w tym wszystkim Kestrel od Marie Rutkoski. Ale niestety, później fabuła Gniewu i świtu, zniszczyła jej postać… zostawiając dość niepewną i schematyczną bohaterkę. Być może ma tutaj dużo do powiedzenia trójkąt, który później przeistacza się w czworokąt. Jej nowy obiekt westchnień był naprawdę świetny, mroczny i tajemniczy, czyli tak naprawdę idealna postać męska z młodzieżówek. Jednak przyjaciel z dzieciństwa Szazi był naprawdę irytującą i po prostu schematyczną postacią, która biegała sobie w tle i denerwując swoimi myślami i celami.

Jednak przechodząc do fabuły, oczywiście ma ona swój schemat, który niknie gdzieś pod wpływem klimatu, który otula nas od pierwsza zdania powieści. Autorka stworzyła świetny pustynny świat, cudownie zaprezentowany i po prostu wciągający nas coraz głębiej w historię. Fabuła sama w sobie jest często naciągana i często denerwująca, bo pojawiają się czasami błędy, jednak jak mam zwracać na to uwagę jeśli wciągnęłam się bez reszty w świat Szazi? Jestem pod wrażeniem jak taki jeden, niby nie znaczący element potrafił zmienić moje pojęcie o tej powieści i moje zdanie na jej temat. Nie mówiąc już o romansie który napawał naprawdę niespotykaną ekscytacją.

Oczywiście, Renne Ahdieh popisała się tutaj pieknymi pejzażami i opisami, cudownymi dialogiami i po prostu wyśmeinitym odwzrowoaniem pustynnej suszy i królewskich pałacy. Jestem pod wrażeniem i po prostu nie potrafię przestać o powieści myśleć.

To nie jest tak, że nie dostrzegam błędów, bo dostrzegam, jednak klimat tej powieści, klimat dalekiego wschodu z wpadającym do oczu piaskiem mnie oczarował. Bohaterom mam trochę do zarzucenia, tak samo fabule, ale jednak romans i ta namacalność świata autorki, mnie uwiodły i po prostu nie pozwoliły oderwać się od kartek. Cudownie zaprezentowana i po prostu niesamowita przygoda.

Recenzja na kanale!

Za powieść dziękuję Wydawnictwu Filia!

filia

Zuza

Reklamy

3 thoughts on “Recenzja #170: Niespotykana przygoda.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s