Recenzja #166: Czy warto odkryć prawdę?

marrow

marrow_okladka

Tytuł: Margo
Autor: Tarryn Fisher
Wydawnictwo: SQN
Liczba stron: 320

Niektóre powieści tak mają, że nie wiemy co do nich czujemy. I ja, pierwszy raz poczułam to uczucie do Margo Tarryn FIsher. Chociaż pokochałam autorkę po F*ck love, nie wiem co będzie dalej z naszą znajomością…

O co chodzi?

W Bone jest dom.
W domu mieszka dziewczyna.
W dziewczynie mieszka ciemność…

Margo nie jest jak inne nastolatki. Żyje w ponurym miasteczku Bone, które przejezdni omijają szerokim łukiem. Swój dom nazywa „pożeraczem”. Jej cierpiąca na depresję matka nie odzywa się do niej i traktuje niczym służącą.

Dziewczyna trzyma się na uboczu, dni spędza w samotności. Wszystko nieoczekiwanie się zmienia, kiedy poznaje Judaha – starszego chłopaka z sąsiedztwa. Sparaliżowany, na wózku inwalidzkim, odkrywa przed Margo świat, jakiego dotąd nie znała.

Kiedy w okolicy ginie siedmioletnia dziewczynka, dwójka osobliwych przyjaciół rozpoczyna prywatne śledztwo. W głowie Margo pojawia się desperackie pragnienie, aby wytropić morderców. I przykładnie ukarać… „Oko za oko. Krzywda za krzywdę. Ból za ból”. Rozpoczynając bezlitosne polowanie na zło, dziewczyna nie zdaje sobie sprawy, jaką cenę przyjdzie jej za to zapłacić./wsqn.pl

Po pierwsze jeśli mówimy o bohaterach to nasza heroina jest jedną z takich postaci, których nie rozumiem. Powieść pisana jest w pierwszej osobie, jednak nie za bardzo rozumiemy jej tok myślenia a co za tym idzie – motywy jej działań. Co powinno niby czytelnika intrygować, jednak mnie głównie irytowało. W pewnym momencie, Margo staje się postacią nijaką i po prostu nudną, która niestety nie dotarła do mnie tak jak powinna. Chociaż to, co wyprawia w powieści potrafi przyprawić o gęsią skórkę. Towarzyszą jej charaktery dziwne, wyobcowane i po prostu przerażające, co jeszcze bardziej podtrzymuje specyficzny klimat powieści.

Po drugie jeśli mówimy o fabule, to nie mogę niestety dużo Wam napisać, bo nie chcę niczego ważnego zdradzić. Jednak sam fakt morderstwa i sam fakt dalszego rozwoju wypadków po prostu przeraża czytelnika. I tak jak kończymy tę powieść to wciąż nie mamy odpowiedzi na jedno ważne pytanie: W jakim celu powstała ta historia? Jaki morał miała ona wnieść do naszego życia? Niestety czytelnicy nie są w stanie tego wywnioskować, jedynie dzięki posłowiu autorki możemy w jakimś stopniu zrozumieć co się właśnie wydarzyło. Jednak szczerze? Autorka mogła to zrobić lepiej, bez żadnych pułapek umysłowych jakie zastosowała.

Po trzecie, świetny, przytłaczający, jak sama bohaterka czy miasteczko w którym mieszka, styl pisania autorki. Tarryn Fisher pisze genialnie a każde zdanie, które tworzy jest napisane z takim samym przemyśleniem i zapałem jak poprzednie. Jest naprawdę bardzo dobrą pisarką, która wie co robi.

Jednak mimo tego naprawdę olśniewającego i niepowtarzalnego języka autorki, powieść nie przemówiła do mnie. Ta powieść powstała na brutalnych fundamentach i Tarryn nie oszczędzała się w niej w swoich przemyśleniach i słowach. Być może fakt, że się z nią nie zgadzam miał tutaj duży wpływ na mój odbiór? Jednak jeśli lubicie powieści, które pozostawiają w umyśle ślad i dają do myślenia, to powinniście sięgnąć.

Jest też recenzja na kanale! 😀

Za powieść dziękuję Wydawnictwu SQN

master

Zuza

Advertisements

One thought on “Recenzja #166: Czy warto odkryć prawdę?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s