Recenzja #165: Wyrzuciłam powieść przez okno.

asffhsadhgg-3

536626-352x500

Tytuł: Caraval
Autor: Stephanie Garber
Cykl: Caraval #1
Wydawnictwo: OMGBooks (Wydawnictwo Znak)
Data: 15.02.2017

Caraval zapowiadało się pięknie. Wiecie macie miejsce, które może spełnić każde wasze marzenie i być może będziecie musieli dużo poświęcić by zwyciężyć ale TO JEST WASZE MARZENIE. Dlatego sądziłam, że będzie to jedna z tych odkrywczych powieści, które wniosą jakiś powiew świeżości. Jednak no niestety. Nie jest.

O co chodzi?

Scarlett i Tella całe życie spędziły na maleńkiej wyspie. Ich okrutny i wpływowy ojciec zaaranżował już dla Scarlett małżeństwo. Oznacza to, że jej tragiczny los jest przesądzony, a dziewczyna nigdy nie weźmie udziału w Caravalu, dorocznej grze, w której stawką jest spełnienie marzenia. Jednak szczęście niespodziewanie się do niej uśmiecha. Scarlett wraz z Tellą mają być gośćmi honorowymi mistrza ceremonii, tajemniczego Legendy. Dziewczyny widzą w tym szansę na uwolnienie się spod władzy despotycznego ojca. Ich sprzymierzeńcem zostaje przybyły zza morza Julian. Choć Scarlett początkowo nie podoba się jego towarzystwo, stopniowo ulega jego urokowi. Jednak szybko okazuje się, że Legenda uprowadza Tellę, a jej odnalezienie jest przedmiotem gry. /lubimyczytac.pl

Pierwszą rzeczą o której muszę wspomnieć, jest główna bohaterka, która niestety ale swoim charakterem potrafiła naprawdę bardzo mocno zirytować. Nie rozumiałam jej postanowień, które przeczyły logice, nie rozumiałam jej rozumowania i tak naprawdę czynów, bo były to posunięcia nieprzemyślane i po prostu … głupkowate. Musicie do tego dodać jeszcze jej obsesję na punkcie swojego nowego męża i macie katastrofę. Towarzyszył jej jeszcze bardziej irytujący Julian, który stylizowany był na takiego flirciarza fircyka, który miał mieć przeciwstawny charakter do naszej spokojnej i skromnej bohaterki. No niestety… Nie wyszło to najlepiej. Wyszło to okropnie. Dodatkowo reszta postaci jest jakaś taka nijaka i po prostu… słaba.

A do tego jeśli chodzi o fabułę, która jak już pisałam wyżej, zapowiadała się dobrze, nawet bardzo dobrze, jednak z wykonaniem było o wiele gorzej. Zacznę od tego, że oczywiście pojawiły się liczne błędy logiczne, które aż raziły w oczy swoją bezsensownością. I szczerze? Odpuściłabym jakieś dwa, trzy błędy ale one pojawiały się co stronę. Świat miał naprawdę świetny potencjał, bo przecież samo założenie wyspy, która spełnia marzenia mnie zainspirowało do przeczytania. Do tego niektóre fragmenty były naprawdę odkrywcze i oryginalne, bardzo mocno poruszające wyobraźnię. Jednak niestety to były tylko nieliczne sytuacje. Do tego doszło zakończenie, które miało być zaskakujące i odkrywcze, zmieniające odbiór powieści, ale dla mnie, było nie tyle do przewidzenia co po prostu naciągane. Autorka miała cudowny pomysł, którego nie potrafiła zrealizować.

Jeśli chodzi o styl pisania to jest dość lekki i barwny. Bardzo dobrze opisana jest sama wyspa i jej wygląd. Jednak duże zastrzeżenia mam do dialogów, które do mnie nie przemawiają.

Powieść do mnie nie przemówiła. Nie wiem czy po prostu miałam zbyt duże oczekiwania czy po prostu preferuje inny styl książek, jednak faktem jest, że nie podobała mi się. Autorka miała świetne pole do popisu, mogła stworzyć coś ponadczasowego i niepowtarzalnego, jednak poszła z lekka na skróty i nie wyszło to najlepiej. Jednak możecie sięgnąć, bo opinie na jej temat są podzielone.

Za powieść dziękuję OMGBooks 😀

omg-books-logo

Recenzję możecie obejrzeć na YT 😀

Zuza

Reklamy

3 thoughts on “Recenzja #165: Wyrzuciłam powieść przez okno.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s