Recenzja #162: Jaki romans nie jest dla mnie?

555

dimily-tom-1-czy-wspominalam-ze-cie-kocham-b-iext41810668

Tytuł: Czy wspominałam, że Cię kocham?
Autor: Estelle Maskame
Cykl: DIMILY #1
Wydawnictwo: Feeria Young
Ilość stron: 408

Sięgając po tę powieść nie za bardzo wiedziałam czego się spodziewać. Po pierwsze – jest to powieść chwalona wszędzie. Po drugie – jest to powieść o której bardzo dużo się słyszy na social mediach czy nawet za granicą. Po trzecie – czytała ją moja sąsiadka i powiedziała, że jest super, więc w końcu musiałam sięgnąć. Ale… wszystko okazało się porażką.

O co chodzi?

Rodzice Eden Munro rozwiedli się już kilka lat temu, i od tego czasu dziewczyna nie widziała swojego ojca. Teraz jedzie z Portland do Santa Monica w Kalifornii, by spędzić lato z nim i jego nową rodziną: żoną i jej trzema synami, z których każdy jest obdarzony silnym charakterem. Najstarszy z nich, Tyler Bruce, to zbuntowany nastolatek o wybuchowej naturze i wybujałym ego, kompletne przeciwieństwo przyrodniej siostry. On i jego paczka biorą Eden pod swoje skrzydła, pozwalając jej doświadczyć zupełnie nowych dla niej przeżyć – imprez, plażowania i… łamania zasad. Tyler pozostaje dla niej zagadką, a im bardziej stara się go rozgryźć, tym mniej o nim wie i tym bardziej czuje, że rodzi się między nimi coś więcej. A przecież nie powinna interesować się swoim przyrodnim bratem w ten sposób. To zakazane! /lubimyczytac.pl

Zacznę od głównej bohaterki, która początkowo wydawała mi się bardzo sztywna i dość taka powtarzalna. Ot, jest sobie dziewczyna, której świat się nagle zmienia i z małego miasteczka uderza w wielki i nieznany świat. Historia rodem jak z taniego Hollywoodu, prawda? Dlatego nie mogłam się do niej przekonać, jednak wchodząc głębiej w opowieść poznawałam nowe aspekty jej postaci i… moja opinia się nie zmieniła. Wciąż była tą głupkowatą często w swoich decyzjach postacią, której nie potrafiłam strawić. Ale ile razy zdarzyło się tak, że sytuację ratowali bohaterowie poboczni? Niestety w tym wypadku również ten scenariusz odpada, bo spotykamy się z charakterami powtarzalnymi i po prostu nudnymi. Do tego główny bohater męski? UH! Na jego upartość i w ogóle na upartość tej dwójki nie mam słów.

Jeśli zaś chodzi o fabułę, to znów mamy niestety do czynienia z bardzo często spotykanym scenariuszem, który rozwija się zgodnie z naszymi przewidywaniami. Najgorsze jest jednak to, że po pewnym czasie jest on bardzo irytujący. I okey, pojawiają się problemy i masa cierpienia, które naprawdę przygniata czytelnika; i okey, jest romans, który niby potrafi poruszyć serce, jednak to do mnie nie przemawia. Do tego, według mnie początek powieści bardzo się dłuży, miałam bardzo duży problem by w ogóle w tę książkę się wciągnąć. Wydaje mi się, że jest to ten typ opowieści, który skierowany jest do młodszego czytelnika, który mało powieści w życiu przeczytała i nie zna jeszcze wszystkich schematów rządzącymi literaturą.

Autorka ma bardzo lekki styl i w sumie tylko dzięki niemu dotrwałam do końca powieści. Niestety czasem dialogi się nie łączą i nie tworzą takiej ładnej i składnej całości. Jednak muszę pochwalić barwne i naprawdę ładnie skonstruowane opisy.

Autorka do mnie kompletnie nie przemawia. Ani jej pomysł na fabułę ani sami bohaterowie. Niestety wydaje mi się, że miała to być powieść lekka i przyjemna bez większego przekazu i właśnie to otrzymamy sięgając po pierwszy tom serii DIMILY. Jednak pojawia się problem taki, że czytałam o wiele lepsze lekkie powieści, które potrafiły mnie rozśmieszyć i rozczulić. Po prostu się z Estelle Maskame nie polubimy.

Powieść otrzymałam dzięki Booktourowi organizowanemu przez Moje spojrzenie na kulturę

Mało oryginalna

Reklamy

4 thoughts on “Recenzja #162: Jaki romans nie jest dla mnie?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s