Recenzja #147: Czy miłość da się zastąpić?

chłopak na zastępstwo

489798-352x500

Tytuł: Chłopak na zastępstwo
Autor: Kasie West
Wydawnictwo: Feeria Young
Ilość stron: 398

Komedia romantyczna z inteligentną główną bohaterką, świetnie poprowadzonym love story i morałem? Jest.
Ładna, przyciągająca wzrok okładka? Jest.
Coś lekkiego na lato, co pochłonie kilka godzin? Jest.
Kac książkowy po przeczytaniu i miłe uczucie w sercu? Jest.
Zaskoczenie? Zdecydowanie.

Przez całe liceum Gia była typem szkolnej gwiazdy. A teraz miała jeszcze fajnego, starszego od siebie chłopaka, o którym tyle opowiadała znajomym, i wszyscy wreszcie mieli go poznać. Ale tuż przed balem maturalnym, podczas którego miała nastąpić prezentacja, już na parkingu, Bradley z nią zerwał. Jak on mógł? Jak mógł postawić ją w takiej sytuacji?! I co tu zrobić, żeby wyjść z twarzą?
Nagle Gia wypatruje w jednym z samochodów nieznajomego, a w jej głowie rodzi się sprytny plan. Przecież nikt nie będzie wiedział, że to nie Bradley, a ona nie okaże się kłamczuchą, która tak bardzo chciała mieć chłopaka, że go sobie wymyśliła…
Co jednak, jeśli przedsięwzięcie wymknie się spod kontroli? W końcu pomysł jest dość ryzykowny… /lubimyczytac.pl

Szukałam powieści takiej do zrelaksowania się i odpuszczenia kilku godzin stresu, jednak nigdy nie spodziewałam się, że historia tak mnie pochłonie, że nie będę mogła się oderwać. Fabuła może wydawać się naprawdę schematyczna, no bo przecież to typowa komedia romantyczna, jednak od razu powiem, że właśnie dzięki temu ta powieść się wyróżnia. Tak to jest dziwne i tak to jest zaskakujące, ale ta historia jest tak optymistyczna i tak wciągająca, że wybaczycie autorce powtarzalność i wchodzenie w przeróżne utarte szlaki. Skupiając się teraz na rozwoju akcji – jest dynamicznie, bo od pierwszej strony wchodzimy w cały wir różnego typu zdarzeń; jest uroczo, ale nie za słodko; no i jest romantycznie, więc czego chcieć więcej? Wątek miłosny jest poprowadzony naprawdę dobrą ręką, bo jest napięcie pomiędzy bohaterami i ta ciągła niewiadoma: jak to wszystko się zakończy? Ahh uwielbiam takie historie!

Oczywiście, że ta powieść nie byłaby taka fascynująca gdyby nie bohaterowie. Zacznę standardowo od heroiny czyli Gii, która z początku wydawała się jedną z tych plastikowych, nudnych i powtarzalnych popularnych dziewczyn. Jednak wraz z rozwojem akcji pokazywała swój prawdziwy i naprawdę oryginalny charakter, bo okazała się z lekka dziwaczna, w dobrym tego słowa znaczeniu i opiekuńcza, a do tego co tutaj dużo mówić, po prostu miła i bystra. Pierwsze wrażenie jakie na mnie wywarła, było tylko maską, która powstała przez otaczających ją bliskich. Przez taką konstrukcję jej charakter wyróżniał się i zdobył moją wielką sympatię. Najważniejszą postacią zaraz po cudownej i niepowtarzalnej Gii, jest oczywiście Zastępczy Bradley (jego prawdziwego imienia nie zdradzę, bo byłoby to zniszczenie zabawy), który od razu skradł moje serce, nie tylko spontanicznością ale też poczuciem humoru i urokiem osobistym. Autorka zrobiła z niego połączenie geeka z atrakcyjnym wyglądem, ale nie zniewalającym, tylko takim właśnie w sam raz, dzięki temu świetnie oddała rzeczywistość. Towarzyszy mu jego siostra, której nie da się po tej lekturze zapomnieć. Jest świetnym elementem, który dodaje historii dynamiki i humoru. Pokochacie ją od pierwszego spotkania.

Autorka piszę łatwym językiem, ale tworzy naprawdę wartkie dialogi, które przykuwają uwagę. Jej opisy są szczegółowe, nie powalają jednak barwnością, ale nie o to w tej powieści chodzi. Co jest świetne, przedstawiając bohaterów, potrafi od razu ukazać ich charakter i świetnie przekazuje emocje jakie targają danymi osobami.

Zakochałam się. I to nie tak na pięć sekund a bezpowrotnie. Uwielbiam historie, które wciągają nas w swój świat i pokazują jak emocje potrafią naszym światem wstrząsnąć i go zmienić. Do tego doszedł jeszcze wątek ukrywania swojej prawdziwej natury i pokazywaniu wszystkim swoją perfekcyjną, a tym samym nieprawdziwą stronę. Powieść okazała się taka jaką chciała żebym była – zabawną komedią romantyczną z napięciem i zmianą akcji. Aż miło było zanurzyć się w ten świat i jeśli mogłabym kontynuować przygodę z bohaterami, chętnie bym to zrobiła. Szukacie wciągającej powieści na lato? Oto ona.

Mało oryginalna

Reklamy

9 thoughts on “Recenzja #147: Czy miłość da się zastąpić?

  1. Słyszałam już tak wiele o tej książce, że chyba w końcu ją będę musiała przeczytać, co wiąże się wyprawą do biblioteki lub zamówieniem z neta.. a na półce stosik książek sam się nie przeczyta. Jedno jest pewne, jak skończę to co mam skończyć to skuszę się. Już widzę, że Zastępczy Bradley to będzie mój ziomek

    Polubione przez 1 osoba

  2. Brzmi sympatycznie, chociaż wiesz, że nie jestem super-fanką romansów i w ogóle zazwyczaj po nie nie sięgam, to po twoich recenzjach zawsze robisz mi na nie ochotę 😀 A ta książka w ogóle brzmi tak, że chyba nawet mi się spodoba :3

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s