Recenzja #146: Weź głęboki wdech a potem spróbuj herbaty.

żph

Zona-plantatora-herbaty_9788327619358

Tytuł: Żona plantatora herbaty
Autor: Dinah Jefferies
Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Ilość stron: 480

Weźcie głęboki wdech i zamknijcie oczy. Wyobraźcie sobie, że siedzicie pomiędzy drzewami tulipanowca a gdzieś w oddali słychać delikatnie cykanie cykady i odgłos skubania listków herbaty. Czujecie tą cudowną, orientalną mieszankę?

Cejlon, lata dwudzieste i trzydzieste XX wieku.
Dziewiętnastoletnia Gwen Hooper przypływa na Cejlon, by zamieszkać z mężem na plantacji herbaty, którą jego rodzina prowadzi od pokoleń. Jest zakochana i zachwycona nowym życiem na egzotycznej wyspie. Jednak Laurence, małomówny i zapracowany, nie poświęca żonie wiele czasu. Podczas samotnych dni w posiadłości Gwen natrafia na ślady tajemniczej przeszłości: ubranka dziecka w skrzyni, zamknięte drzwi, zarośnięty grób w ogrodzie. Laurence nie chce z nią rozmawiać o rodzinnych sekretach. Gwen nie wie, że sama już wkrótce będzie musiała ukrywać własną tajemnicę. /harpercollins.pl

Spodziewałam się w sumie czegoś co odciągnie mnie od młodzieżówek i przeniesie w ten egzotyczny i nieznany świat Cejlonu i w sumie dostałam coś takiego, jednak nie tak pięknie zapakowanego jak chciałam. Zaczynając od fabuły, to nie jest ona niczym odkrywczym, jednak dzięki pięknym opisom przyrody, nie jesteśmy w stanie się nudzić. Uwagę głównie powinien przyciągać romans, który gra pierwsze skrzypce, ale mamy do czynienia też z przemianą głównej bohaterki jak i z naprawdę poprawnie poprowadzonymi wydarzeniami historycznymi. Co oczywiście z mojej strony zasługuje na wielki plus. Idąc dalej, niestety biorąc fabułę jako całość, jest ona dość schematyczna i osoby, wymagające więcej od powieści nie będą nią aż tak zaintrygowane jak ja. Jednak mnie w dość dużym stopniu urzekł jej egzotyczny i historyczny klimat.

Jeśli mówimy o bohaterach, to muszę powiedzieć, że nie mamy ich w tej powieści zbyt dużo. Jednak oczywiście, skupię się na głównej heroinie, której niestety nie polubiłam. Nie wiem dlaczego, ale autorka poszła trochę w stronę harlequinów tworząc tę postać i początkowo zrobiła z niej nieporadną i emocjonalną dziewczynę, na szczęście, tak jak zmienia się wiek bohaterki tak staje się ona dojrzalsza i bardziej zdecydowana w swoich wyborach. Ale niestety wciąż mnie to nie przekonuje. Nie potrafiłam się z nią zjednoczyć tak jak potrafiłam to zrobić z Emaline z powieści Sarah Dessen. Zostając przy damskiej części historii, muszę przyznać, że denerwowała mnie również Verity. Chociaż jej imię brzmi przepięknie, wszystkie podstępne intrygi do jakich się posunęła, były po prostu dziecinne i naprawę schematyczne. Jedyną osobą, która ratuje tę sytuację jest Fran, czyli ta najbardziej nowoczesna i największa dusza towarzystwa jaką spotkałam, trzymałam za nią i pewnego młodzieńca kciuki. Mężczyźni w tej opowieści też nie powalają na kolana oryginalnością, jednak są ładnie zaprezentowani i potrafią uwieźć czytelnika.

Autorka ma w swoim stylu pisania jedną skazę, której nie potrafiłam znieść. Mianowicie: dialogi. Są bardzo kiepsko poprowadzone i musiałam zmuszać się do ich czytania, bo po prostu nie potrafiłam ich sobie wyobrazić w rzeczywistości. Jednak co innego mogę powiedzieć o opisach – piękne, barwne z zapachem drzewa sandałowego w tle, potrafiły przenieść do autentycznego Cejlonu.

Miałam pewien problem pisząc tę recenzję, bo powieść nie jest zła. Jest po prostu powtarzalna i gdyby nie ten egzotyczny i przyciągający klimat, pewnie bym przy niej nie wysiedziała. Jednak przyznam jedną rzecz – jest to historia lekka i bardzo przyjemna dla czytelnika. Można ją przeczytać w jeden wieczór, by odetchnąć od natłoku zajęć i od szarej, wcale nie letniej codzienności. Do tego, dzięki wyobraźni i umiejętnościom Dinah Jefferies, nie będziecie musieli płacić wygórowanej ceny za wakacje, bo autorka zabierze Was pomiędzy liście herbaty, gdzie zdarzyć się może wszystko, a Wy, ubrani w kolorowe sari, przeżyjecie przygodę na Cejlonie.

Za egzemplarz powieści i za zaufanie dziękuję Wydawnictwu Harper Collins Polska 🙂

HCPoland_logo655

Mało oryginalna

Advertisements

5 thoughts on “Recenzja #146: Weź głęboki wdech a potem spróbuj herbaty.

  1. Nie wiem czemu ale czytając twoją recenzję od razu przypomniał mi się film „Malowany welon” jak nie ogladalas to polecam! Sama książka mimo że fabuła wydaje się wciągająca to nie wiem czy u mnie by się sprawdziła 😉

    Lubię to

    1. Tak! Oglądałam! Też mi się od razu skojarzył ten film jak usłyszałam fabułę powieści 😀 Powiem szczerze – nie jest tak podobny jak by się na pierwszy rzut oka mogło wydawać, w sumie to naprawdę się od tego filmu różni 😦 A szkoda.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s