Recenzja #139: Pograjmy lepiej w pokera a nie w miłość.

grając w miłość

392860-352x500

Tytuł: Grając w miłość
Autor: Abbi Glines
Cykl: Rosemary Beach, Chance #1
Wydawnictwo: Pascal
Ilość stron: 234

Dobra, z Glines mamy różnie. Raz się lubimy, raz się nienawidzimy. Ostatnio się bardzo pogryzłyśmy, bo przecież seria Sea Breeze to była jakaś katastrofa… Jednak słuchajcie, żeby nie mieć mówić, że już ją skreśliłam, postanowiłam szybko przebrnąć przez jej powieść, która kurzyła mi się na półce. Ale pojawił się problem, bo zamiast znienawidzić jej bardziej to znów moneta odwróciła się na drugą stronę.

Grant postanawia zakończyć romans z Nan. Wtedy na jego drodze pojawia się Harlow, dla której traci głowę. Jednak pewna tragedia zmienia mężczyznę, który wpada w wir imprez i alkoholu, zapominając o swojej miłości. Czy opamięta się na czas i nie będzie zbyt późno by ratować gasnące uczucie? /lubimyczytac.pl

Zacznę od tego, że słyszałam o tej części Rosemary Beach, tylko złe słowa. Więc nie szykowałam się na hit a raczej na kit wszechczasów. Jednak aż dziwne, bo od początku się wkręciłam w całą opowieść i być może zaczyna się naprawdę oklepanie i później oryginalniej nie jest, to jakoś tak zaczarowała mną autorka, że zasypiałam rozmyślając o tym co się może zdarzyć. Sama się zdziwiłam, bo normalnie nie potrafię zdzierżyć czegoś powtarzalnego, jednak chyba teraz, z tyloma książkami na rynku o podobnej tematyce, nie jesteśmy w stanie znaleźć romansu, który nie byłby powtarzalny… Ale przechodząc do całości fabuły – nie jest jakoś wielce oryginalnie, jest dość schematycznie, jednak chyba największą rolę w tym wszystkim odgrywają bohaterowie, którzy wprowadzają lekką nostalgię, gdy czyta się znów o przygodach przyjaciół z poprzednich części. I tak właśnie przejdziemy do bohaterów!

Główna heroina, czyli Harlow jest dość nietuzinkową postacią. Z jednej strony jest nieśmiała i czarująca i naprawdę bardzo urocza, jednak gdy przychodzi co do czego to pokazuje swoją wredną i złośliwą stronę. Nie powiem, żebym jej nie polubiła. Idąc dalej, Grant. No niestety mam słabość do takich facetów. Wiecie: umięśniony, silny, odpowiedzialny, ambitny i do tego rozbrajający swoim uśmiechem. Gdybym spotkała takiego w prawdziwym życiu, nie potrafiłabym się opanować! Do tego dochodzi jeszcze Nan, która z jednej strony naprawdę irytująca i potrafiąca ugryźć w tyłek, z drugiej nie potrafię jej nie lubić za tą jej zgryźliwość i docinki. Być może przedstawiona była jako zły charakter, jednak ja jakoś wewnętrznie staram się ją zrozumieć. Reszta postaci się powtarza z poprzednich części, więc niczym więcej was nie zaskoczę. Jednak jak pisałam wcześniej, miałam dzięki temu taki moment nostalgii, dzięki któremu aż miło mi się tę powieść czytało.

Autorka ma coś takiego, że umie opisywać sceny erotyczne, i tak jak jej nie wyszło to w Sea Breeze, tak tutaj wszystko jest jak powinno być. Do tego nie mogę nie wspomnieć o dialogach, które pomiędzy bohaterami męskimi potrafiły mnie rozbroić na kawałki swoim humorem i otwartością.

Aż jestem zdziwiona, że chętnie sięgnęłabym po kolejną część. Po klapie Sea Breeze powiedziałam sobie: dość z Glines! Jednak chyba nigdy się od niej nie oderwę. Jej seria Rosemary Beach ma coś w sobie, co po prostu przyciąga i nie potrafi puścić i jak się raz człowiek wciągnie, to już nie może odpuścić tylko brnąć w to wszystko dalej. Znów leżę na piaszczystej plaży w Rosemary Beach wraz z moimi dawnymi przyjaciółmi. I czuję się jakbym tam przynależała, jakby tam było moje miejsce, w środku zdarzeń. Jeśli nie sięgnęliście jeszcze ani razu po Abbi Glines, to naprawdę polecam zacząć Rosemary Beach, jednak jeśli nie jesteście fanami erotyków z odrobiną dramatu to nie jest to seria dla was.

Mało oryginalna

Advertisements

7 thoughts on “Recenzja #139: Pograjmy lepiej w pokera a nie w miłość.

  1. Kurczę, zewsząd mam tą Abbi; u Ciebie się pojawia i koleżanka-książkoholiczka cały czas każe mi przeczytać. A ja sama nie wiem czy ona mi przypadnie, chyba na razie wolę zaczytywać się w fantastyce. Jak przyjdzie mi faza na dramatyczno-romantyczne erotyki to wrócę do twoich recenzji, żebym trafiła na coś fajnego a nie na gniota przez przypadek XD

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s