Recenzja #136: Trochę za szybko i trochę za wściekle.

wyscig

wyscig-ebook

Tytuł: Wyścig
Autor: Jenny Martin
Cykl: Wyścig #1
Wydawnictwo: Akurat
Ilość stron: 398

Połączenie romansu z międzygalaktycznymi wyścigami? Czy czujecie ten dreszczyk emocji, napięcie i błysk karoserii? Właśnie. Wydawałoby się, że jest to historia idealna i oryginalna, taka z którą nigdy nie mieliście do czynienia. Jednak, no właśnie, „wydawałoby się”.

Na kontrolowanej przez korporacje planecie Castra uliczne wyścigi samochodowe to nie tylko dochodowa rozrywka, ale i walka o znacznie wyższą, polityczną stawkę. 17-letnia Phoebe van Zant należy do najlepszych kierowców w stawce, nic więc dziwnego, że każdy chciałby ją widzieć w swoim zespole. Dziewczyna musi się dobrze zastanowić nad wyborem, ale decyzji nie ułatwiają jej ani sercowe rozterki, ani świadomość, że każdy nierozważny krok może doprowadzić do kosmicznej wojny. Czy młoda bohaterka poradzi sobie w skorumpowanym świecie międzyplanetarnej polityki? /http://muza.com.pl/

Świat stworzony przez autorkę, jest cudowny, barwny i dopracowany w każdym calu. Z prawej strony mamy buntowników, z lewej mamy nielegalną uzależniającą substancję a przed sobą wyścigi samochodów, które mkną z niemożliwą prędkością. Świat autorki to jednak nieoszlifowany diament, który niebanalna fabuła mogłaby zamienić w najdroższy kamień świata, istną „Różową panterę”; ale co tu dużo mówić – jubiler się nie spisał. Historia zapowiadała się pięknie… tylko przez dwa pierwsze rozdziały. Później zaczyna się psuć i schematy, nachodzą na schematy a poganiane są kolejnymi schematami. Jednak nie mogę nie napisać, że nawet się w to wszystko wciągnęłam i cały entuzjazm bohaterów przeszedł na mnie i po prostu dobrze bawiłam się przy tej powieści pomimo dostrzegania schematów i narzekania na częstą powtarzalność sytuacji z innych młodzieżówek.

Myślałam, że bohaterowie uratują sytuację ze sztampowością fabuły, jednak niestety autorka wpadła jeszcze bardziej w powtarzające się motywy. Główna postać – Phee – miała być taką Katniess wśród kierowców, jest zagrożeniem i znakiem dla innych, że można coś zrobić będąc nikim. Jednak pojawia się problem, bo ona nie jest tak dobrze przedstawiona jak nasz Kosogłos. Bardziej przypomina porywczą i roztrzepaną dziewczynę, która zamiast zimnego i inteligentnego oblicza na wszystkich rzuca się z pięściami. Nie polubiłyśmy się. Jednak sytuacji nie ratują też postacie męskie, które znów przypominają swoim charakterem Gaila i Peete z Igrzysk, jeden opiekuńczy i nie może bez niego żyć, za to drugi przypadkowo się napatoczył i nagle należy do niej. Reszta bohaterów to powtarzalnie identycznych schematów z twórczości Suzanne Collins. Niestety.

Autorka pisze młodzieżowo, za co daję jej wielkiego plusa. Opisy są szczegółowe i barwne, dzięki czemu możemy wyobrażać sobie kolejne scenerie z świetną precyzją. Co ciekawe, dialogi były ciekawe i dopracowane – oddawały charakter postaci.

Co mogę powiedzieć? Zainspirowana pomysłem autorki z niecierpliwością sięgnęłam po jej powieść, jednak niestety dostałam historię z wielkim potencjałem tylko w bardzo niskim procencie wykorzystanym. Ale nie mogę powiedzieć, że się przy tej książce nie zrelaksowałam i nie oddaliłam o kilka tysięcy mil świetlnych, bo jest do dobra opowieść na jedne wieczór z herbatą. Jest się czego przyczepić, jednak nie mogę powiedzieć, że były to godziny stracone, bo świat autorki jest po prostu kosmiczny. Nie jest to pozycja must have ale taka, która pozwala uciec od szarej rzeczywistości i chyba to jest najważniejsze.

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Akurat, oraz dziewczynom ze Zlotu Blogerów na WTK 😀

13221092_612456922243032_3665616357220499459_n

Mało oryginalna

Reklamy

11 thoughts on “Recenzja #136: Trochę za szybko i trochę za wściekle.

  1. Znam jedną książkę o wyścigach, którą czytałam (w sumie to jest seria) jest to Bully z serii Fall Away, Penelope Douglas… i mimo, że w pierwszej części główna bohaterka nie jest za bardzo za wyścigami tak w 4 jest maszyną, z którą nikt nie wygrywa 🙂 1 i 4 część jest o tych samych bohaterach 🙂 Ale polecam, tak mi się nasunęło czytając 🙂

    Polubienie

      1. Ooo teraz sprawdziłam, nawet nie wiedziałam, że te książki były wydane w Polsce, a conajmniej pierwsza część..i nazywa się Dręczyciel, wyd. Spetem. Jestem totalnie zaskoczona ;o

        Polubienie

  2. Jakkolwiek pomysł ciekawy, to niestety ja się nie skuszę – nie jestem fanką takich książek, wolę zdecydowanie te, które dzieją się w normalnych, znanych, życiowych realiach 🙂

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s