Recenzja #134: Powrót do żywych.

Alive.-Żywi

Tytuł: Alive/Żywi
Autor: Scott Sigler
Cykl: Trylogia Generacje #1
Wydawnictwo: Feeria Young
Ilość stron: 379

Mnóstwo osób spodziewało się Więźnia Labiryntu. Nie mogę powiedzieć, że ja nie. Być może nawet pragnęłam przeżyć coś takiego jak w Więźniu, tylko lepszego, bardziej dopracowanego i przedstawionego ze strony dziewczyny. Jednak dostałam coś zupełnie innego, coś co potrafi rozłożyć na łopatki.

Budzą się w ciemności, w ciasnej przestrzeni, której nie pamiętają. Potem napotykają korytarz – jeden, drugi, trzeci. Nie wiedzą dokładnie, ile mają lat. Wydaje im się, że niedawno mieli po dwanaście, ale wyglądają prawie na dorosłych. Co się stało z ich rodzicami, domami, życiem? Jak mają się wydostać? Kto ich tu umieścił? Czy ten ktoś chroni ich przed jeszcze większym zagrożeniem, czy trzyma w niewoli, z której trzeba uciekać? / bookgeek.pl

Prawda jest taka, że ta powieść na samym początku, może Wam przypominać mnóstwo innych książek młodzieżowych. Ale mogę Was zapewnić, że po kilku rozdziałach nagle wychodzi odmienność i inność tej historii. Co niestety, niektórych może przyciągnąć a innych zniesmaczyć. Bowiem opowieść nie jest z tych, które są delikatne i miłe. Tam jest prawdziwa brutalna rzeczywistość, która czasem potrafi przytłoczyć najlepszych. Do tego sama zagadka i tajemnica, która krąży nad tą powieścią powinna wciągać jeszcze głębiej w historię. Niestety miałam coś takiego, ostatnio bardzo często mi się to zdarza, nie wiadomo z jakiego powodu; że w pewnym momencie przestałam odczuwać napięcie. Zostawiłam ją na godzinę i już nie potrafiłam się tak samo wkręcić w całą opowieść. Nie wiem czy to wynika z mojego napiętego harmonogramu, że nie mogę się w pełni skupić i odpłynąć do innej rzeczywistości, czy to wina samej powieści; miejmy nadzieję, że moja, bo chciałabym Wam akurat tę historię zareklamować i polecić, bo rozwiązanie zagadki potrafi zaskoczyć.

Mówiąc o bohaterach muszę powiedzieć, że nie rozumiem zabiegu autora, by stworzyć postacie, które mają niby 12 lat i psychicznie są ulokowane w tym wieku a wyglądają na 20. Jakoś to do mnie nie przemawia, cała ta konstrukcja jest jakaś taka myląca i w ogóle confiusing. Ale podobały mi się charaktery, które autor wykreował, były barwne i pełne życia. Do tego główna bohaterka potrafiła mnie zaskoczyć, nie tylko swoimi decyzjami a również samą swoją postawą wobec świata. Tło charakterów, za to, zaprezentowane oryginalnie i autentycznie, co bardzo cenię. Ale, bo musi być ale, znów, nie ważne jak bardzo starałam się z nimi uosobić i wciągnąć w ten wir akcji, to nie potrafiłam i nawet nie postacie tego nie zmieniły.

Jednak język i styl pisania autora jest piękny. Jest tak wciągający i tak świetnie przetłumaczony, że aż byłam pod wrażeniem z jaką lekkością brnie się dalej w tę historię, z czego to co się tam dzieje nie należy do przyjemnych i sympatycznych. Krótkie treściwe zdania i napięcie, które się dzięki nim tworzy jest świetne. Jednak znów: nie potrafiłam się w to wciągnąć.

Reasumując: Powieść jest świetna pod względem językowym i pod względem konstrukcji fabuły czy nawet charakterów, ale nie mogłam się w niej odnaleźć. Jak pisałam, nie wiem czy to ze względu na mnie czy na to, że ta historia w pewnym momencie gubi gdzieś całe napięcie i po prostu przeciąga temat, nie ujawniając żadnych rozwiązań, każąc czekać na odpowiedzi do samego końca. Jednak powieść polecam i to bardzo, bo nie jest to powtarzalna tematyka, jest tajemnica, której rozwiązanie zaskakuje a do tego cały wachlarz realistycznych bohaterów, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Niestety do mnie aż tak to wszystko nie przemawia, czegoś w tym wszystkim mi brakowało.

Mało oryginalna

Reklamy

9 thoughts on “Recenzja #134: Powrót do żywych.

  1. Właśnie ostatni jak byłam w empiku to się nad nią zastanawiałam, ale koniec w końcu brat kupił mi Mimo moich win… ale może kiedyś jeszcze skuszę się na Alive 😉 Chociaż masz rację z tym wiekiem, to faktycznie może być dziwne 🙂

    Polubienie

  2. Pierwszą rzeczą, jaka skojarzyła mi się z 12-latkami w ciałach 20-latkach były amerykańskie seriale, gdzie dorośli grają nastolatki XDD Więc może to nie aż takie surrealistyczna 😀 co do książki, to aż dziwne, że coś tak podobnego z opisu do Więźnia jest jednak inne, hm hm, w sumie brzmi jak połączenie Więźnia i Gone, czyli absolutnie moje klimaty 😀 Bedę musiała przeczytać

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s