Recenzja #133: Chodź, przywitaj się z Ligeją.

nevermoreotchlan-400x568

Tytuł: Nevermore. Otchłań.
Autor: Kelly Creagh
Cykl: Nevermore #3
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 425

Gdy na wszystkich w domu sen opadł ciężki i każdy zagłębił się w swojego umysłu psikusach, jeden dźwięk słychać wyraźnie i klarownie. Stron przewracanie nowej powieści. Nie znajdziecie w niej statków ale znajdziecie ducha. Nie znajdziecie piratów, ale dowiecie się co to miłość i cierpienie. Dlatego zapraszam Was do tej opowieści, bo chodź nie każdy ją zna, każdy poznać powinien, co się wydarzyło gdy kruk zakrakał „Nevermore”.

Dla Isobel Lanley cienka linia pomiędzy życiem a śmiercią zatarła się już dawno. Po spotkaniu z Varenem, które omal nie zakończyło się jej śmiercią, dziewczyna boi się wracać do niebezpiecznego świata snu. Ale koszmary powracają i zaczynają się wplatać w rzeczywistość, nie pozostawiając jej wyboru. Ciemność Varena znowu zagraża nie tylko jej, ale całemu światu, który może pochłonąć.
Isobel obawia się o swoje codzienne życie, o swoje zdrowe zmysły i o Varena – szczególnie po nowej stracie, jaka go dotknęła. Co gorsza, upiorna Lilith pragnie zatrzymać chłopaka dla siebie i zrobi wszystko, by się jej nie wymknął – naprawdę wszystko. /lubimyczytac.pl

Tym pięknym akcentem, chciałabym zacząć moją historię z Nevermore, czyli serią która łączy w sobie to co uwielbiamy w historiach stworzonych przez Edgara Allana Poe; oraz to co kochamy w powieściach młodzieżowych. Być może nie każdy będzie zachwycony tym połączeniem, jednak dla mnie stanowi ono piękną, barwną całość, od której nie da się oderwać. Zacznę do tego, że sięgnęłam po pierwszą część naprawdę, naprawdę dawno, a wciąż pamiętam jaki zachwyt we mnie wzbudziła i jak bardzo pokochałam bohaterów tej historii. Jednak później w moje ręce trafił drugi tom i wtedy w moim sercu pojawiła się dziura, bo okazał się o wiele gorszy od mojego wcześniejszego wyobrażenia. Styl autorki okazał się dla mnie aż zbyt młodzieżowy i nie potrafiłam sobie z nim poradzić, również nie potrafiłam zrozumieć głównej bohaterki, która zaczęła mnie irytować. Jednak pojawiła się nadzieja, która ukazała mi się w cudownym cliffhangerze na zakończenie historii. Dlatego zaczęłam przebierać nóżkami w oczekiwaniu na finał. Który nie wyszedł aż do teraz. I co z tego spotkania wynikło?

Zacznę od tego, że naprawdę bałam się o moje relacje z Isobel. Bałam się tak bardzo, że nie wiedziałam czy jestem gotowa się z nią zmierzyć oko w oko. Ale potem przełamałam się i zaczęłam z nią rozmawiać i okazało się, że mamy naprawdę dużo wspólnego i to mnie w niej oczarowało kolejny raz. Okazała się być skrzywdzona i tak bardzo nie pewna swoich uczuć, tego co się stało i rzeczywistości, że straciła grunt pod nogami. Na wielką pochwałę zasługuje to, że autorka cudownie poetycko przedstawiła jej emocje, wręcz POEtycko, przez co wpadłam w ten świat jeszcze głębiej. Nie mogę zapomnieć oczywiście o mojej ulubionej postaci czyli Pinfeathersie, który jak zawsze zaskoczył mnie światłością przesłaniającą jego ciemną stronę. Pewnie przemówiło do mnie jego sarkastyczne poczucie humoru. Na uwagę zasługuje również przyjaciółka Isobel, Gwen, której niestety brakowało mi w finale, ale jak już się pojawiła to potrafiła pokazać charakter i to sympatyczno-optymistyczne poczucie humoru.

W fabule króluje król ciemności, kryminału i mroku, czyli świat Edgara Allana Poe. Co mogę powiedzieć więcej? Powinniście już słysząc to nazwisko sięgać po tą powieść i zagłębiać się w jej zdaniach. Jest pięknie, jest strasznie, jest makabrycznie… Po prostu niepowtarzalnie. Jestem oczarowana i zakochana w tym świecie. Uwielbiam połączenia mroku i POEtyckości, realności i przyciągania, tego „czegoś”, tej oryginalności. A jeśli chodzi o wątek miłosny, to jest to główny temat powieści, jednak nie jest on irytujący, natomiast przyciąga jeszcze bardziej do stron i do rozwoju akcji. Wpadłam. Po prostu wpadłam.

Styl autorki, co ciekawe, łączy w sobie ten Edgara Allana Poe i jej własny styl młodzieżowy, dzięki czemu czujemy się czasem jakbyśmy przenieśli się do XVIII-wiecznej Anglii. Opisy są barwne i działające na wyobraźnie (Uwaga! Nie spotkamy się w tej powieści ze słodkimi opisami jak to miłość rozkwita jak bez wiosną, tylko mamy brutalną i równocześnie piękną rzeczywistość)

Reasumując: Jestem na powrót zakochana w tej serii. Na zakończenie płakałam, bo autorka znów zaskoczyła mnie przemyśleniem zakończenia i tym cudnym i przejmującym finałem. Nie potrafiłam otrząsnąć się po tej powieści, po tej historii, po tych bohaterach… Po prostu nie potrafię się przenieść z powrotem do rzeczywistości, bo połączyła się ona z tym pięknym i mrocznym światem równoległym. Zakochałam się i nie mam zamiaru się odkochać. Kelly Creagh składam pokłony w twoją stronę i w stronę twojego kunsztu literackiego.

Mało oryginalna

PS Uwielbiam te okładki, oddają piękno serii.

Reklamy

8 thoughts on “Recenzja #133: Chodź, przywitaj się z Ligeją.

  1. Bałam się spoilerów w Twojej recenzji, kij z tym, że przeczytałam ją mimo wszystko XD ale na szczęście nie zawarłaś nic istotnego zdradzającego fabułę. Kurczę, narobiłaś mi znowu smaka na tą serię (zupełnie zapomniałam o moim Pinie! <3). Nie ma opcji, w wakacje czeka mnie powrót do Nevermore!

    Polubienie

  2. Dawno, dawno temu czytałam pierwszą część tej serii i z tego co pamiętam nie podobała mi się 🙂 Ale teraz chcę zapoznać się z nią jeszcze raz, więc mam w planach ponowne odkrycie pierwszego tomu.
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    Polubienie

  3. Kiedyś miałam ochotę przeczytać pierwszą część, ale mi to nie wyszło…
    Jeśli znajdę całą serię „Nevermore” dostępną w bibliotece to zapewne przeczytam, bo bardzo mnie do niej zachęciłaś! 🙂
    Pozdrawiam!
    Ola z zaczytana-iadala.blogspot.com

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s