Recenzja #132: Bycie spontanicznym … popłaca?

Teraz albo nigdy

Tytuł: Teraz albo nigdy
Autor: Sarah Dessen
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Ilość stron: 384

Nigdy nie uważałam się za spontaniczną osobę. Najczęściej chcę wszystko przemyśleć i rozważyć a dopiero potem działać. Jednak czasem zdarzy się taka sytuacja gdzie myślę sobie Teraz albo nigdy i te chwile wspominam najlepiej.

Macy musi być idealna. Idealna córka, idealna uczennica, idealna dziewczyna. W ten sposób nie będzie kłopotem dla matki, która po śmierci męża i tak ledwo się trzyma. Dzięki temu będzie pasowała do Jasona, jej chłopaka, zakochanego w sobie nerda. Jej życie musi być zaplanowane – tylko odpowiedzialne decyzje i rozsądne wybory. Wakacje? Praca i nauka do egzaminów. I – rzecz jasna – tęsknota za Jasonem, który wyjechał na obóz naukowy. Macy w swoich planach nie uwzględniła tylko jednego – że życie potrafi zaskakiwać. Na czas wakacji znajduje pracę w firmie cateringowej. Choć panuje tam chaos – coś, czego dotychczas unikała jak ognia – nowe towarzystwo bardzo dobrze na nią wpływa. Cała załoga, a zwłaszcza przystojny Wes, sprawia, że poukładany świat Macy rozpada się na kawałki, co ku jej zaskoczeniu coraz bardziej jej się podoba. /hapercollins.pl

Główna bohaterka jest opanowana i poukładana. Nie lubi zmian w swoim życiu a jeśli jakieś mają nastąpić to mają być wprowadzane stopniowo a nie gwałtownie. Jednak to nie jest jej prawdziwy charakter, jednak ona nie zdaje sobie nawet z tego sprawy, że udaje by jej matka mogła przeżyć żałobę po ojcu w spokoju bez przejmowania się córką i jej wybrykami. Ale nie można za długo utrzymać swojej prawdziwej natury w klatce, dlatego gdy pojawia się szansa główna bohaterka otwiera się na świat i na nowe przeżycia i chyba przez to tak dobrze się dogadywałyśmy. Jej stopniowe zmiany, na początku nie zauważalne a później widoczne jak na otwartej dłoni, były przedstawione tak realistycznie, jakby rozgrywały się przede mną albo nawet we mnie. Postacie poboczne, jak to u Sarah Dessen znowu były oryginalne i pełne życia, przedstawione z humorem ale też z historią, u każdego bohatera inną i wciągającą. Chyba nie muszę wspominać o cudownym męskim pierwiastku Wesie i o tym sztywnym i irytującym mnie Jasonie, który chyba każdą dziewczynę by w końcu wykończył emocjonalnie… Chociaż co kto lubi, no nie?

Zmiany zachodzące w bohaterce to nie jedyny wątek powieści. Mamy trudną przeszłość, cierpienie, szukanie zrozumienia i pogodzenie się z przeszłością by żyć dalej. To nie są łatwe tematy, a autorka z wielką łatwością je zaprezentowała i przekazała w piękny, bardzo dobrze i logicznie zbudowany sposób. Czyli w taki jaki można się spodziewać po autorce, tak dobrej jak Sarah Dessen. Co dobre ale jednych, dla drugim może nie, że romans w tej historii, nie jest głównym wątkiem a historią w tle, wzruszającą i pełną życia. I tak jak pewnie większość osób zarzuci mi, że oryginalności nie ma w tym ani grama, ja powiem, że musicie przeczytać i sami uznać co jest teraz oryginalne a co nie. Moim zdaniem trudny temat, jakim jest strata bliskiej osoby, autorka zaprezentowała tak barwnie jak to możliwe z perspektywy każdego członka rodziny. I to jest w tej powieści najpiękniejsze.

Styl pisania autorki jest nie tyle młodzieżowy, co wciągający, dzięki czemu powieść łyka się od razu. Pejzaże są dokładne i kolorowo zaprezentowane a opisy uczuć bohaterów zawsze trafiają w sedno i potrafią oczarować czytelnika.

Reasumując: Kolejny raz Sarah Dessen udowodniła, że jest jedną z lepszych autorek młodzieżowych, bo w trudnych i naprawdę przygniatających tematach, potrafi wybronić się humorem i lekkością pisania a dzięki temu wciągającym i płynnym językiem, który czytelnika przyciąga i zamyka w świecie jej powieści. Bardzo spodobał mi się pewien szczegół, a mianowicie postać, która pisała powieści z drugiej książki autorki, pojawia się w jej trzeciej historii. Jest to taka mała rzecz a pokazuje jak autorka łączy w umyśle wszystkie swoje historie i rysuje je na mapie swojego świata. Czy nie czyni jej to jeszcze lepszą pisarką?

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu HarperCollins Polska 😀

HCPoland_logo655

Mało oryginalna

Reklamy

3 thoughts on “Recenzja #132: Bycie spontanicznym … popłaca?

  1. Zapewne nie wszyscy autorzy udźwignęliby ten temat i wielu z nich by poległo. Z tego co widzę, autorka świetnie poradziła sobie z zadaniem i teraz z ogromną chęcią przeczytałabym tą pozycję 🙂
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s