Recenzja #131: „I’ve been trying hard not to get into trouble” *

Tytuł: Niezrównani
Autor: Alyson Noel
Cykl: Beautiful Idols #1
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Ilość stron: 330

Marzyliście kiedyś o sławie? Kto nie marzył! Wielka kasa, mnóstwo znajomych, twoja twarz na okładkach magazynów a do tego ubrania za darmo, wejście na każdą możliwą imprezę i stolik w wiecznie zapchanej restauracji na zawołanie. Kto nie chciałby tak żyć jako 18-latek? Jednak jest jeden problem: konsekwencje.

Sunset Boulevard najlepiej ogląda się w ciemnych okularach i z grubym portfelem w kieszeni. Jeżeli jakimś cudem dostaniesz się na listę VIP-ów, wejdziesz do najlepszych nocnych klubów w Los Angeles, hedonistycznego nieba dla młodych, stylowych i bogatych. Ale wstępując do tego świata, musisz pamiętać, że już się z niego nie wyrwiesz. Trójka osiemnastolatków, Layla, Aster i Tommy, wchodzi do kręgu wybrańców. Zgłaszają się do konkursu, którego celem jest przyciągnięcie do klubu rozchwytywanych celebrytów, zwłaszcza Madison Brooks, najpopularniejszej młodej gwiazdy z Hollywood. Nagrodą są duże pieniądze. Kiedy już się wydaje, że uśmiechnie się do nich szczęście, okazuje się, że Madison zaginęła.  /harpercollins.pl

 

Zacznę od tego, że z autorką nie jesteśmy w dobrych stosunkach. Nie potrafimy się porozumieć po jej porażce (według mnie oczywiście) przy Ever. Ale, doszłam do wniosku, że może nie idzie jej w literaturze YA to może pójdzie jej w literaturze NA, jeszcze książka została wydana przez zespół Harper Collins, który świetnie radzi sobie z tłumaczeniem młodzieżówek, dlatego postanowiłam zaryzykować. Czy fabuła spełniła moje oczekiwania? Jeszcze jak! Nie wyobrażacie sobie jak bardzo wciągnęłam się w tą historię. I co najdziwniejsze? Nie spotkałam się z taką opowieścią w swojej karierze recenzenta. Być może klimatem przypomina Pretty Little Liars albo Blink Ring, ale jednak wyróżnia się na tle tych dwóch. Pokazuje świat gwiazd z tej mroczniejszej strony i w sumie zamieszanie w to osób, które skończyły dopiero liceum jest taką kropką nad „i”, by pokazać co jesteśmy w stanie zrobić i co stracić dla własnych ambicji. Jednak jest pewien chaos w wątkach romansowych, które ze strony Tommyego były dla mnie jakąś pomyłką i powinny być jeszcze raz przemyślane. Muszę jeszcze wspomnieć o jednej świetnej rzeczy, czyli o tytułach rozdziałów, które był tytułami piosenek, zarówno tych nowoczesnych jak starszych, co dodawało powieści klimatu.

Jeśli zaś chodzi o bohaterów głównych to muszę pochwalić realność ich kreacji. Autorka stworzyła postacie z krwi i kości i potrafiła zaprezentować jak różne osobowości potrafi połączyć wspólny cel. Zacznę od Layli, która była moją bratnią duszą w całej powieści. Ambitna, bystra blogerka, która potrafi przejrzeć przez zamiary człowieka a do tego niezależna i zadziorna? Nie traciła swojej buntowniczej aury przez cały czas i dzięki temu zgarnęła moje serce. Dalej Tommy, który być może był przystojnym i czarującym muzykiem i na początku wpadłam w jego sidła, jednak potem, gdy zaczął się ten cały miłosny chaos i Mordor to niestety ale stracił w moich oczach. Jednak wciąż jego rozdziały czytało się naprawdę dobrze. Na końcu, kilka słów o Aster, czyli tej niby pustej i mało inteligentnej, która miała mnie irytować. Co dziwne, nie irytowała a bardziej fascynowała. Co nią kieruje? Jakie ma pobudki? Do czego się posunie? I chociaż autorka zrobiła jej naprawdę wielką krzywdę na zakończenie, to nie mogę nie powiedzieć, że polubiłam jej kreacje. Bohaterowie poboczni również bardzo barwni i różnorodni. Muszę pochwalić pisarkę, za stworzenie bohaterów godnych fabuły.

Noel zaskoczyła mnie swoim stylem pisania. Spodziewałam się słabych dialogów i naprawdę średnich opisów, przez które przebrnąć będę musiała z zaciśniętymi zębami, a napisała powieść na miarę NA i to nie takiego sobie, tylko naprawdę świetnie skrojonego z realnością jakiej nikt się nie spodziewał. Nie wiem jaka w tym sprawa samej autorki a tłumaczenia.

Reasumując: Nie mogę uwierzyć jak Noel mnie zaskoczyła! Jestem pod wielkim wrażeniem, bo to nie tyle co powieść, którą dobrze się czyta, co po prostu przeżywa i czuje. Kończąc ją chce się sięgać po kolejną część by zobaczyć finał, by brnąć dalej w tę historię, zobaczyć co z tego wyjdzie i jak się to wszystko potoczy. Przywiązałam się do bohaterów, szczególnie do Layli, która na swoim motocyklu była dla mnie ucieleśnieniem wolności i niezależności. Ta powieść mnie zafascynowała i nie potrafię się po niej otrząsnąć! Chcę więcej i to tak naprawdę więcej. A kto by się spodziewał, że autorka słabego Ever tak bardzo wzburzy moim światem?

Dziękuję za zaufanie i egzemplarz wydawnictwu Harper Collins Polska 😀

HCPoland_logo655

Mało oryginalna

*Lana Del Rey – Ride

Advertisements

9 thoughts on “Recenzja #131: „I’ve been trying hard not to get into trouble” *

  1. Haha, Ever to moja trauma z dzieciństwa XD Kurczę, kiedyś zaczytywałam się w powieściach tego typu (chociaż po PLL nie sięgnęłam, aż wstyd) i tak mi trochę tęskno do takich książek. I nie wiem czemu, ale ta okładka ma coś w sobie, aż się chce na nią patrzeć!

    Polubione przez 1 osoba

  2. Okładka jest obłędna! Ale niestety z treścią się w ogóle nie polubiłam.Co prawda „Ever” wspominam nie najgorzej, ale nowa powieść autorki nie przypadła mi do gustu. Może następna jej próba będzie nieco lepsza 🙂
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s