Recenzja #126: Start życia po śmierci, czyli Restart.

395986-352x500

Tytuł: Restart
Autor: Amy Tintera
Cykl: Restart #1
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 304

Znacie ten dreszczyk emocji, który towarzyszy nowo dostanej powieści, na którą czekaliście od dłuższego czasu? Otwieracie okładkę, czytacie pierwsze zdanie a potem wchodzicie w tą opowieść głębiej i głębiej. No cóż nie dokładnie tak miała się u mnie sprawa z Restartem.

Przed pięciu laty Wren Connolly została postrzelona trzykrotnie w klatkę piersiową. Po 178 minutach powróciła. Jako restart – silniejsza, szybsza, posiadająca możliwość samoleczenia i niemal pozbawiona emocji. Im dłużej Restart pozostaje martwy, tym mniej z człowieka w nim zostaje po powrocie. Wren 178 jest najbardziej martwym Restartem w Republice Teksasu. Ma siedemnaście lat i służy jako żołnierz Korporacji Odnowy i Rozwoju Populacji.
Ulubioną stroną pracy Wren jest trenowanie nowych restartów, ale jej ostatni nowicjusz okazuje się najgorszym, z jakim kiedykolwiek miała do czynienia. Callum Reyes 22 jest praktycznie człowiekiem. Ma za słaby refleks, zadaje dużo pytań, a uśmiech stale obecny na twarzy chłopaka doprowadza Wren do szaleństwa. Jednak jest w nim coś, czego nie powinna zignorować. Kiedy Callum odmawia wykonania rozkazu, Wren dostaje ostatnią szansę na utrzymanie go w ryzach – inaczej będzie musiała go zlikwidować… /lubimyczytac.pl

Zacznę od tego, że miałam wielkie oczekiwania co do tej powieści. Miało to być idealne połączenie brutalności, dystopii oraz sci-fi. Niesamowita główna bohaterka, cudowne rozwiązanie akcji, delikatny wątek romantyczny. Jednak niestety historia autorki prezentował się zupełnie inaczej. Oczywiście całe założenie tej opowieści jest godne podziwu – restarci, KORP, buntownicy. Jednak niestety wszystko dzieje się zbyt szybko, w pewnym momencie można się nawet zgubić i potem ciężko odnaleźć. Można by z tej historii zrobić spokojnie dwa razy taką, bardziej rozwinąć przy tym akcje oraz cały świat. Na temat zakończenia nie będę się wypowiadać, bo tylko rozdział został poświęcony na bardzo ważną akcję, która owszem, skonstruowana była dobrze, ale równie dobrze, mogła zająć kilka więcej stron i byłaby wtedy idealna.

Na wielką pochwałę, zasługują kreacje głównych bohaterów. Wren jako jedna z nielicznych postaci damskich, miała w sobie wszystkie te cechy, które cenie i których szukam u bohaterek tego typu powieści. Była silna, inteligentna, zabójcza oraz bezwzględna. Miała tą cząstkę brutalności, którą tak lubię. Jej partner w zbrodni, dwudziestka dwójka, rozbrajał mnie za każdym razem gdy coś powiedział. Potrafił to zrobić jednym zdaniem i swoim uśmiechem. Polubiłam go, ale zdecydowanie preferuje bohaterów mrocznych, którzy kryją w sobie jakaś tajemnice, a nie uroczych grzecznych cnotliwych rycerzy. Reszta postaci niestety – nie ma w sobie nic ciekawego, ot postaci takie jak wszystkie z powieści młodzieżowych.

Muszę przyznać, że autorka ma w swoim stylu pisania jedna cechę, której brakuje innym autorkom młodzieżowym – potrafi barwnie i brutalnie przedstawić sceny walki. Doceniłam też dialogi, które autorka tworzy, jednak są one bardzo podstawowe i najczęściej krótkie. Co idzie z dialogami, pojawiają się silne emocje, które autorka potrafi przedstawić jednak są one czasami nierealne: od miłości do nienawiści w jeden wieczór.

Reasumujac: Nie przekonuje mnie wątek romantyczny, który zamiast odejść na drugi plan, wszedł na pierwszy i przyćmił geniusz świata przedstawionego. Nie przekonuje mnie fabuła, która w założeniu była naprawdę dobra, ale później przedstawiono ją w bardzo okrojony sposób. Ale za to polubiłam bohaterów a do tego zachwycił mnie styl autorki. Generalnie jeśli lubi się powieści, które wciągają ale niestety są tylko na kilka chwil, bo mają o wiele zbyt mało stron i pozostawiają głęboki niedosyt; oraz preferuje się silniejsze bohaterki i dobry potencjał powieści, to polecam. Ja osobiście nie jestem zachwycona, jednak nie było tak źle, być może za dużo wymagałam od tej historii.

Książkę dostał w ramach pudełka Epikbox 😀

e

Mało oyginalna

Advertisements

11 thoughts on “Recenzja #126: Start życia po śmierci, czyli Restart.

  1. Strasznie lubię, kiedy autor ma pomysł na relacje głównych bohaterów nieco odbiegający od schematu – dlatego silna, bezwzględna dziewczyna + ciapowaty chłopak wydaje mi się bardzo obiecującym rozwiązaniem 😀 I w ogóle sam pomysł bardzo fajny, potencjał ewidentnie jest, ale czy wykorzystany, będę się musiała sama przekonać 😛

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s