Recenzja #125: Ktoś taki jak ty, ktoś taki jak ja.

ktos-taki-jak-ty_9788327617132

Tytuł: Ktoś taki jak ty
Autor: Sarah Dessen
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Ilość stron: 256

Z Sarah Dessen w jakiś sposób bardzo dobrze się rozumiemy. Nie mam tak z duża ilością autorów, że po prostu przewidują na jaką powieść mam ochotę, jakie lubię dialogi i opisy i potem dostaję to w pięknej okładce. A Sarah Dessen potrafi spełnić wszystkie moje oczekiwania wobec lekkiej lektury.

Los zafundował Scarlett szybką lekcję dorastania. Jej chłopak zginął w wypadku, a ona dowiedziała się, że jest z nim w ciąży. Niepokorna i szalona szesnastolatka nie ma pojęcia o odpowiedzialności, a co dopiero o byciu matką. To będzie czas ogromnych wyzwań. Jej najlepsza przyjaciółka Halley zawsze była jej przeciwieństwem. Cicha, poukładana i niezbyt towarzyska, ograniczana przez nadopiekuńczą matkę. Zwykle to ona potrzebowała optymizmu i nieustępliwości Scarlett, jednak teraz role się odwróciły. Halley będzie musiała wesprzeć przyjaciółkę, choć sama ma problem – zakochała się w niewłaściwym facecie. Czeka je trudny krok w dorosłość i prawdziwy sprawdzian z przyjaźni. / harpercollins.pl

Historia niby oklepana i wszystkim dobrze znana, jednak ma w sobie naprawdę dużo oryginalności. Pisałam już o tym, że autorka potrafi bardzo realistycznie przedstawić kreowany świat (recenzja „Kołysanki”). Prawdziwość tej opowieści jest wręcz namacalna, tak jakbym cofnęła się rok wstecz do liceum i przeżywała wszystkie emocje bohaterów w moim sercu. Nie jestem zwolenniczką powieści dla młodzieży o ciąży, szczególnie jeśli w ciąży jest narratorka książki (na szczęście nie dzieje się to w Ktoś taki jak ty) jednak w tym wypadku nie przeszkadzało mi, że przyjaciółka jest przy nadziei, a nawet jej humory i obsesja jedzenia, potrafiła rozbawić mnie do łez. Nie mogę oczywiście pominąć wątku romantycznego, który, jak zawsze przy ekscentrycznych męskich bohaterach, potrafił przyprawić mnie o motylki w brzuchu. Jednak przyczepię się do zakończenia, które pozostawiło wielki, ogromny, niedosyt! Gdy przeczytałam ostatnie zdanie od razu odwróciłam głowę w stronę kolejnego rozdziału i niestety pojawiła się okładka…

Zacznę od tego, że lubię jak bohater ma dziwne imię. Jak na przykład Halley, nasza narratorka. Od razu się dogadałyśmy, bo okazało się, że jesteśmy bardzo podobne, nie tylko ze względów psychicznych ale też w tym jak mówimy i rozmawiamy z drugą osobą. Co mnie ucieszyło, okazała się na końcu silną i mądrą bohaterką, która potrafi postawić na swoim. Do tego autorka świetnie przedstawiła empatyczna stronę jej osobowości, która potrafiła wczuć się w rolę swojej ciężarnej przyjaciółki i wspierać ją we wszystkich etapach jakie przechodziła. Scarlett za to jest zabawną i pewną siebie duszą towarzystwa, która stawia na swoim i nie przejmuje się opiniami innych, oczywiście, że zyskała moją sympatię i po kilku rozdziałach poczułam jak stajemy się sobie tak bliskie jak z Halley. Jeśli zaś chodzi o główną postać męską… Przyznam to otwarcie, lubię takich tajemniczych chłopaków, są jak kompletnie inna galaktyka, którą trzeba odkryć kawałek po kawałku. Jednak byłam pewna, że jego zachowanie się zmieni przez co wpadłam w zauroczenie równe temu, które czuła Halley, a potem musiałam radzić sobie ze złamanym sercem.

Autorka ma lekki i naprawdę przyjemny styl pisania. Jej historię się po prostu połyka w całości! Dialogi, które pisze są pełne emocji a do tego zabawne. Do tego uwielbiam jak opisy są tak ładnie wkomponowane w całość, że nawet nie zauważa się kiedy się je przeczytało i wyobraziło całą scenerię.

Reasumując: Mam kolejną autorkę, której powieści nie przegapię. Jej historie są realistyczne, podnoszące na duchu i co najlepsze, lekkie do przeczytania, nawet jeśli dotykają trudnych spraw. Kreuje świetnych, realistycznych bohaterów, których możemy mijać w autobusie czy na szkolnym korytarzu i co najlepsze, docierają oni do serca czytelnika i po prostu tam zostają. Większość osób powie, że w tej historii nie ma nic oryginalnego, jednak dla mnie jest ona przypomnieniem, że nasze codzienne życie też jest formą powieści. Jedyne co pozostaje mi powiedzieć to: Poproszę kolejną!

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa HarperCollins Polska 🙂

HCPoland_logo655

Mało oryginalna

Advertisements

5 thoughts on “Recenzja #125: Ktoś taki jak ty, ktoś taki jak ja.

  1. Nie mam pojęcia czemu wydawało mi się, że ta książka jest zupełnie o czym innym o.O Tak czy inaczej, dzięki tobie może zacznę czytać takie książki, bo zawsze ciągnęło mnie bardziej ku s-f i fantasy, a tu się nagle okazuje, że świat obyczajowo-młodzieżowych powieści nie kończy się na Colleen Hoover i jej podobnym 😛

    Lubię to

    1. Haha ale ja też pierwsze wrażenie o niej miałam mylne 😀 Ja też zaczynałam od sci-fi i fantasy ale potem odkryłam, że są jednak takie powieści, które też są spoko, pod względem fabuły i bohaterów i że się świetnie je czyta. No ja akurat autorkę uwielbiam za ten luźny i lekki styl pisania i za to, ze przy jej powieściach po prostu czuje się ten powiew realności 😀 Więc polecam, ale nie obiecuję, że tobie też się spodoba 😉

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s