Recenzja #117: Życie jak rzeka – saga argentyńska #2

1442396477_juRvh1XmZ3JM_400_auto

Tytuł: W krainie srebrnej rzeki
Autor: Sofia Caspari
Cykl: Trylogia argentyńska #2
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 536

W związku z tym, że w pierwszej części bardzo dużo wątków zostało już wykorzystanych, naszła mnie myśl, że „W krainie srebrnej rzeki” będzie powtarzalne i po prostu nudne. Ale wiecie co? Nie mogłam się bardziej mylić. Bo druga część mnie tak wkręciła w ten cudowny świat Caspari, że brak mi słów by to opisać.

Jak mocno trzeba kochać, by pokonać wszystkie przeciwności losu?
Franka i Minę połączyła młodzieńcza miłość. Przyrzekli sobie, że jeśli kiedykolwiek los ich rozdzieli, będą się spotykać w Święto Niepodległości na Plaza de Mayo w Buenos Aires. Co roku Frank czeka na ukochaną w umówionym miejscu, ale ona się nie pojawia. Czy tych dwoje ma szansę na upragnione szczęście? Na argentyńskich estancjach i ulicach Buenos Aires rozgrywa się historia miłości na przekór wszystkiemu i wszystkim.  / otwarte.eu

 

Historia tej części nie jest taka prosta, bo pojawiło się mnóstwo wątków, które łączyły się w jedną większą logiczną całość. Nie tylko podążamy dalej z Anną i Victorią, ale też spotykamy się z nowymi bohaterami, których losy się ze sobą przeplatają. Ale co jest świetne i zarazem bardziej przykuło moją uwagę, na pierwszy plan wychodzi młodzież, czyli dzieci bohaterek z poprzednich części i trochę wpadłam w ten pełen zwrotów akcji świat. Nawet więcej niż „trochę”. Opowieść znów skupia się na wątkach romantycznych, ale mamy teraz gdzieś w tle kryminał, brutalne morderstwa, zaginięcia, prostytucję i inne graniczące z prawem zjawiska. Szczególnie spodobał mi się wątek wyzyskiwania młodych kobiet, które zagubione nie wiedzą co się wokół nich dzieje w nowym kraju i nieznajomy oferuje im swoją pomoc przez co trafiają do gorszej dzielnicy i zostają zamknięte w pokojach w których mają zaspakajać mężczyzn. Dzięki temu jest więcej akcji i lektura bardziej przykuwa nasze czytelnicze oko.

Caspari stworzyła w drugiej części tak cudownych i realnych bohaterów, że kolejny raz brak mi słów. Być może obrażę teraz trochę „W krainie kolibrów” ale niestety, kreacje Victorii i Anne nie dorównują tym w drugiej części. Autorka jakby przeszła zmianę w trakcie pisania „W krainie srebrnej rzeki” i stworzyła jeszcze silniejsze i odważniejsze młode postacie, z którymi można się uosobić. Najbardziej chyba spodobała mi się Blanka, jej uroda szła w parze z inteligencją i bystrością, a z pewnym młodzieńcem potrafiła stworzyć cudowną parę. Potem na pewno Mina jest jedną z bohaterek, które ceniłam za to, że nigdy się nie poddawała i wierzyła w marzenia. Uwielbiam też jej matkę i cieszę się, że poznałam w końcu bliżej Eduardo z pierwszej części, który okazał się cudownym i uroczym mężczyzną. Marlenie też nie mogę niczego zarzucić, Estella z początku irytująca, potem zaczęła być mi bardzo bliska. Nie potrafię opisać zachwytu jaki poczułam gdy poznawałam coraz to nowe charaktery a każdy lepszy od poprzedniego. Świetna robota.

Autorka nie zmieniła stylu pisania, jednak lepiej poradziła sobie z fabułą, która nie była już taka powolna a od pierwszej strony potrafiła wciągnąć i zaciekawić. Dialogi wciąż bardzo barwne, tak samo jak opisy. Aż miło wrócić do tej melancholii i spokoju jaki wprowadza jej styl pisania.

Reasumując: Podobało mi się bardziej niż pierwsza część. Było więcej akcji, więcej wątków, więcej romansu. I być może, zakończenie jest zbyt idealne, ale jednak nie psuje mi to całości. Wydaje się jakby „W krainie kolibrów”, było tylko delikatnym wprowadzeniem do sagi rodzinnej, która rozgrywa się na przestrzeli lat i potrafi dotknąć serca każdego człowieka. Bo w takiej gamie charakterów i wątków, nie ma mowy by ktoś nie znalazł czegoś dla siebie. Mi podobało się wszystko i jeśli czasem miałam ochotę krzyknąć: Co ty wyprawiasz?! Czy zaczęłam konsultować się z Marleną lub Blanką w pewnych sprawach, to niestety będę musiała mieć pretensje do autorki, że tak realistycznie przedstawiła całą fabułę i bohaterów.

Za egzemplarz do recenzji oraz zaufanie dziękuję Wydawnictwu Otwartemu 🙂

OTWARTE

Mało oryginalna

Reklamy

3 thoughts on “Recenzja #117: Życie jak rzeka – saga argentyńska #2

  1. Kupiłam teściowej dwie pierwsze części na święta (i była z nich bardzo zadowolona, przeczytała oba tomy w tempie błyskawicznym), część 3 też już zakupiona, czeka na okazję 🙂
    Chyba będę musiała od niej pożyczyć całą sagę hurtem – po co się rozdrabniać? 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s