Recenzja #114: Nie Zawładnęła mną ta książka.

352x500

Tytuł: Zawładnięci
Autor: Elena Johnson
Wydawnictwo: Amber
Ilość stron: 320

Faktem jest, że uwielbiam dystopie i prawie każda historia tego typu lądująca mi w rękach jest zawsze najwyżej oceniana. Ale słuchajcie co się stało, w związku z przeczytaniem tak dużej ilości dystopii, zaczęłam mieć coraz wyższe wymagania wobec nich. Bo chcę więcej! I chcę zobaczyć oryginalność! A niestety Zawładnięci to książka przereklamowana.

Zawładnij innymi, bo jeśli nie… inni zawładną tobą…
Kontrolerzy śledzą każdy twój ruch.
Identyfikatory rejestrują każdy twój krok.
Transmisje sączą ci co noc do głowy, co masz myśleć.
W mieście migających technoświateł i czytników tęczówki w każdych drzwiach nie ma miejsca na samodzielne decyzje.
Szesnastoletnia Vi nie zamierza przestrzegać praw ustanowionych przez Tych-Od-Myślenia. Już dawno odłączyła się od ich transmisji, które przekazują jedyną oficjalną wersję tego, co mają myśleć mieszkańcy Dobrych Ziemi. Zależy jej tylko na Zennie, narzeczonym wybranym jej przez Tych-Od-Myślenia.
Ale jeśli zostanie zesłana do Złych Ziemi, nigdy go już nie zobaczy. Musi uciekać – razem z buntowniczym Jagiem, aresztowanym tak jak ona za złamanie prawa. Ale Ci-Od-Myślenia nie pozwolą jej uciec. Chcą, żeby stała się jedną z nich. Sterowała innymi… w zamian za całkowite posłuszeństwo.
Czy samodzielne myślenie jest warte każdej ceny?
Czy miłość jest warta buntu?/lubimyczytac.pl

Nie jest tak, że główna bohaterka nie miała potencjału. Bo miała. Ale jednak… jej zachowanie i cała otoczka i fakt, że buntowała się i była odważna ale tak naprawdę nie do końca, zniszczyły ten potencjał. Boję się to powiedzieć, ale po prostu była nudną i sztampową postacią, która nie dodała niczego nowego do gamy bohaterów. Często nawet irytowała swoim zachowaniem. Do tego dodajmy dwóch glównych bohaterów męskich. Z czego wiem, jacy oni powinni być, jak chciała ich przedstawić autorka, a równocześnie widzę, że jej się to nie udało. Jag miał być tym buntowniczym, tym niedostępnym i niebezpiecznym a Zenn tym bezpiczenym i poukładanym. Ale niestety niby posiadają te cechy charakteru, ale w tym samym momencie są bardzo płytcy, nie posiadają żadnej intrygującej mnie iskry. Reszta bohaterów niestety tak samo.

Idąc dalej, fabuły dystopii powinny być oryginalne w swojej prostocie, pełne napięcia i emocji. Jednak, przyznam szczerze, emocji tutaj było mnóstwo i było mnóstwo treści, która została przekazana na bardzo małej ilości papieru. Pewnie dlatego jest taki chaos i pewnie dlatego nie potrafiłam się do głebi zgłębić(to jest cytat z „Mulan”) w tą opowieść. Początek słaby, bo przewidywalny, rozwinięcie lepsze, potem zaczyna się robić jeden wielki bajzel ale! końcówka to już co innego. Końcówka, moi drodzy, jest świetna. Końcówka mogłaby uratować całą powieść, gdyby nie sztampowi bohaterowie. Bo końcówka jest jedną z lepszych jakie czytałam. Ale tylko ona jest tutaj dobra, resztę bym odrzuciła i napisała od nowa.

Styl autorki jest młodzieżowy, to mogę przyznać od razu, jednak dobijają mnie dialogi, które wcale nie były takie dobre, nie przenikały się, nie dodawały bohaterom charakteru i nie posiadały choćby namiastki emocji. Opisy nie takie złe, ale jednak nie ratowały całości stylu Elany Johnson.

Reasumując: Nie lubię czytać złych dystopii. Nie lubię gdy muszę je źle skomentować i odradzam Wam ich przeczytanie, ale niestety czasem trzeba zrobić coś czego się nie lubi. Powieść jest bardzo słaba, jeśli nie liczyć końcówki. Nudziłam się czytająć ją i robiłam coś, czego prawdziwy książkoholik nie powinien robić, bo przeskakiwał strony i czytałam głównie dialogi, ale inaczej nie przebrnęłabym przez tę historię. Autorka na zbyt małej powierzchni chciała pomieścić wszystkie wątki jakie jej wpadły do głowy i to ją trochę przerosło. Dlatego, jeśli nie chcecie się zrazić do dystopii to odradzam czytanie tej książki i zabranie się za serię Teherah Mafii albo Lauren Oliver, na pewno będziecie bardziej zadowoleni.

Mało oryginalna

Reklamy

2 thoughts on “Recenzja #114: Nie Zawładnęła mną ta książka.

  1. Szczerze, to pogubiłam się już w samym opisie tej książki ;_; Trochę to wszystko przekombinowane a mimo to do bólu schematyczne. Kojarzę, że słyszałam o tej książce z jakiś temu, kiedy dopiero wchodziłam w temat młodzieżówek, i przeszukiwałam fora z ambitnym planem przeczytania wszystkich dystopii na rynku. Chyba, że to nowa książka, a ja ją pomyliłam z Dobranymi czy innymi Niezgodnymi (no dobra, Niezgodna nie jest taka zła :P). Ale to tylko świadczy o tym jakie te książki robią się wtórne :/. I dlaczego, dlaczego ktoś postanowił porównać młodzieżówkę do Orwella?! Już lepiej było po raz tysięczny wspomnieć o tych biednych, nadużywanych Igrzyskach…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ona jest dość starsza, chyba sprzed 2-3 lat, więc to była pewnie pierwsza z młodziieżówek, która się pojawiła po Igrzyskach i Niezgodnej… Ale jednak ta książka po prostu boli.. Boli ją czytać, boli patrzeć wszystko boli >.< I Dobrani nie byli tacy źli! Mam z nimi dobre wspomnienia, lepsze niż z Niezgodną ._.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s