Recenzja #115: Bunt ubrany w suknię balową

klejnot-amy-ewing

Tytuł: Klejnot
Autor: Amy Ewing
Cykl: The Lone City #1
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 380

Ostatnio powrót do korzeni czyli do świata balów, sukien i fraków staje się coraz bardziej popularny. Idąc za powiedzeniem: „Jak się zaczęła tak się skończy”, dystopie czerpią z XVIII i XIX wieku i biorą nie tylko wzorce strojów ale też często charaktery i ustroje politycznych tamtych czasów. W „Rywalkach” to przeszło, czy przeszło też w „Klejnocie”?

Klejnot to bogactwo. Klejnot to piękno. Klejnot to arystokracja. Jednak dla dziewcząt takich jak Violet Klejnot oznacza coś innego – niewolę. Violet jest surogatką, a jej przeznaczeniem jest urodzić dziecko jednej z arystokratek, dla szlachty bowiem tylko jedna rzecz jest ważniejsza od reputacji – posiadanie dziedzica. Wychowana w najbiedniejszym kręgu Samotnego Miasta, Violet została odebrana rodzinie i umieszczona w jednym z Magazynów, gdzie odebrała należyte wykształcenie i została przygotowana do nowej roli. A przynajmniej tak się wszystkim wydawało. Kupiona na Aukcji przez Diuszesę Jeziora, Violet trafia do pięknego pałacu i bardzo szybko przekonuje się, że za olśniewającą fasadą ukrywa się świat dalece bardziej okrutny, niż mogłaby przypuszczać. Pozbawiona praw, odziana w piękne suknie dziewczyna jest tylko zabawką w rękach okrutnej szlachcianki, która nie cofnie się przed niczym, by osiągnąć swój cel. Violet nie chce rodzić cudzego dziecka, ale w Klejnocie za nieposłuszeństwo grozi śmierć… /bookgeek.pl

Muszę powiedzieć, że sceptycznie podchodziłam do tej powieści, głównie ze względu na to, że zbyt mocno zarys fabuły przypominał Rywalki oraz Igrzyska Śmierci, albo w sumie każdą inną dystopie, która pojawiła się na polskim rynku. Jednak w końcu, zaciekawiona pozytywnymi recenzjami, przeczytałam tę pozycję, i co? Wpadłam w świat szlachty i surogatek. Jest dużo punktów wspólnych w tej historii z innymi dystopiami i oczywiście są momenty gdy świat przypomina ten z „Rywalek”, ale głównie ze względu na ubiór bohaterów i środowisko w jakim się obracają, reszta opowieści to kompletnie co innego. Muszę wspomnieć o tym, że ta opowieść jest dojrzalsza niż Rywalki, dlatego pewnie bardziej wpadła mi w czytelnicze oko. Jednak wiecie co jest problemem? Romans. Który z początku wydawał się świetny i czarujący i magiczny i wyjątkowy, jednak potem po kilku tygodniach znania siebie postaci dochodzą do wniosku, że nie moga bez siebie żyć i… to zakrawa o nierealność, która mnie trochę dobiła.

Główna bohaterka z początku wydawała mi się silna i inteligentna, jednak jej charakter w pewnym momencie zaczął mnie irytować, zamiast pomyśleć, poszukać, pokombinować we własnym zakresie, siedziała z podkuloną głową i czekała na pomoc innych. Być może za dużo wymagałam od tej postaci. Jej przyjaciółka, była świetnym materiałem na naprawdę dobrą postać, jednak zniknęła zbyt szybko i pojawiała się sporadycznie, bym mogła ją ocenić. Mam nadzieję, że wykarze się w drugiej części. Jeśli zaś chodzi o główną postać męską, która przy pierwszym spotkaniu przypominała mi mojego ulubionego bohatera męskiego, to trochę się zawiodłam. Zapowiadał się taki cudowny, mroczny charakter, który cierpi ze względu na swoją pozycję, jednak no niestety… Ten romans zniszczył wszystko, był zbyt szybki, zbyt gwałtowny i po prostu dziecinny. Nie pasował do mrocznej i dojrzałej całości powieści. Inne postaci poboczne, nie przyciągają zbytnio uwagi, bo są to powtarzalne charaktery, które spotkać można w większości powieści, jednak nie rzuca się to tak w oczy.

Styl autorki jest młodzieżowy, jednak bardzo ładnie kreuje opisy krajobrazów i świata Violet. Dialogi niestety idą jej trochę gorzej, głównie te pomiędzy Violet i jej wybrankiem, bo często brzmią jak te z taniej komedii romantycznej.

Reasumując: Nie mogę stwierdzić czy ta powieść jest na plus czy na minus. Podobało mi się całe założenie świata autorki: syrogatki, Bagno i Klejnot(nawet jeśli przypomina Igrzyska Śmierci), jednak problemem jest romans, który jest zbyt schematyczny i zbyt wyidealizowany. Zakończenie powieści, też trochę mnie zirytowało jednak ostatnie zdania intrygują i każą sięgać po drugą część. Chętnie spotkać się z Violet i szlachtą w „Białej róży”, jednak równocześnie mam nadzieję, że będzie lepsza niż pierwsza część, bo ta miała kilka niedociągnięć. Co jest największym plusem tej powieści? Że wciąga a dzięki temu szybko się ją czyta. A do tego ta okładka? Kto nie jest nią zauroczony?

Książka pochodzi z zasobów własnych.

Mało oryginalna

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s