Recenzja #103: Nie lubię pisać takich recenzji.

408051-352x500

Tytuł: Cena naszych pragnień
Autor: Dominika Smoleń
Wydawnictwo: Lucky
Ilość stron: 208

Kiedy widzę na okładce młodzieżówki imię i nazwisko autora książki i okazuje się ono polskie, zaczynam mieć wątpliwości czy warto sięgać po takową powieść. Jednak gdy wydaje mi się, że znam styl pisania autorki(w tym wypadku), czemu by po tę historię nie sięgnąć? Przecież warsztat ma dobry, więc tak samo dobra powinna być i opowieść. Jednak niestety, polskie nazwisko na okładce powieści młodzieżowej i młoda autorka wciąż oznaczają dla mnie to samo – rozczarowanie.

Bo miłość jest przecież najbardziej szalonym uczuciem, które może zawładnąć człowiekiem. Nie ma od niego ucieczki. Głupotą jest więc sądzić, że nigdy nas nie dopadnie – zrobi to, wcześniej lub później. A wtedy będziesz błagać, żeby jak najdłużej z tobą pozostała.
Ale ona nie jest łaskawa.
Nigdy nie była. I nigdy nie będzie.
Nastoletnia Oliwia przenosi się razem z mamą i bratem bliźniakiem do innego miasta. Zaczyna naukę w szkole z internatem i musi zdobywać pozycję w nowym środowisku. Jak każda nastolatka czeka także na pierwsze zakochanie. Oliwia odnajduje swoją miłość na lekcji angielskiego, ale… to nie jest szczęśliwa miłość./ lubimyczytac.pl

Fabuła z początku wydawała mi się dobra. Trochę temat tabu – młoda dziewczyna zakochuje się w starszej od siebie nauczycielce. Jednak do całej historii dochodzą jeszcze typowo szablonowe wątki – rozwód, brat bliźniak i tak dalej i tak dalej. Czy muszę wspominać również o szkole z internatem? Bardzo prestiżowej szkole? Wniosek – autorka chciała dobrze i ja to wszystko dostrzegam, jednak nie można łączyć wszystkich swoich pomysłów w jedną dość krótką opowieść a potem całość potraktować po macoszemu. Tak się nie godzi. Do tego jak to ujęła moja siostra – trochę to dziwne nie sądzicie?

Bohaterowie.. coś jeszcze muszę dodawać kiedy napiszę: bez wyrazu? Nie wiem czy to miało przedstawiać rzeczywistość, ponieważ pojawiły się takie recenzje, jednak mam nadzieję, że moje realia nie są takie szare. Główna bohaterka jak zwykle bywa, jest tą szarą myszką, ciemniejszą postacią powieści, a jej brat to uosobienie ideału. Reszta postaci to taka jedna wielka masa, która niczego nie reprezentuje. Nie potrafiłam poczuć całości, nie potrafiłam wczuć się w klimat tej powieści a bohaterowie dodatkowo mnie rozpraszali. Jakoś wszystko stało się dla mnie jednym wielkim tłem, co złe, nawet główni bohaterowie…

Teraz dopiero zaczniemy wywód na temat stylu pisania autorki. Mam nadzieję, że nie ja jedyna mam taką manię zwracania uwagi na język pisarza. Otóż spodziewałam się czegoś dobrego, w końcu jest doświadczenie, jest warsztat, jednak niestety nie ma go, przy tworzeniu historii. Po pierwsze opisy i dialogi – te dwie rzeczy nie są źle skontruowane, dialogi ocierają się o realistyczne jednak wciąż nie było to, to czego oczekiwałam; opisy były nie dość barwne jednak nie rzucały się tak bardzo w oczy. Jednak problemem stały się tutaj przemyślenia głównej bohaterki, przedstawione w bardzo słaby i mało kreatywny sposób. Po prostu wszystko ociera się o schemat, którego ja nienawidzę.

Reasumując: Nie jestem zadowolona pisząc taką recenzję. Najchętniej bym jej nie napisała w ogóle, jednak mus to mus. Wiem, że większość osób wyraża się o tej powieści pochlebnie, jednak ja nie należę do tej grupy osób. Książka do mnie, neistety, nie przemawia, cały czas widziałam wszędzie schemat i nawet jeśli tematyka nie jest codzienna, to wciąż czegoś w tym wszystkim brakuje. Może zbyt dużo oczekiwałam od tej powieści, może w tym tkwi problem, że nastawiłam się na coś naprawdę dobrego? Czasem tak jest, że dane historie do nas nie przemawiają. Jednak zrozumiem, jeśli komuś ta powieść się spodoba, „totalnie zrozumiem” jak to mówi główna bohaterka, ja jednak spasuję i podziękuję.

Dziękuję wydawnictwu Lucky za egzemplarz recenzencki 🙂

Mało oryginalna

Advertisements

2 thoughts on “Recenzja #103: Nie lubię pisać takich recenzji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s