Recenzja #91(BG #6): Przygniotła mnie tona słodkości.

Tytuł: Eleonora&Park
Autor: Rainbow Rowell
Cykl: Brak
Wydawnictwo: Otwarte(Moondrive)
Ilość stron: 340

Mam ciekawską naturę, dlatego często, podczas czytania, próbuję dociec, co popchnęło danego autora do napisania książki. Musi przecież być jakiś cel. Czytając Eleonorę i Parka, doszłam do wniosku, że Rowell napisała swoją powieść dla dziewczynek, które wyrosły już z lalek Barbie, ale są za młode na Zakochaną złośnicę. Bo jej dzieło to historia  o niewinnej słodkiej miłości, rodem z Disneya.

Eleonora… nie sposób jej nie zauważyć: rude włosy, dziwne ciuchy. Czyta mu przez ramię. Uważa Romea i Julię za bogate dzieciaki, które dostawały wszystko, co chciały. Najbardziej nie lubi weekendów, bo spędza je bez niego.Park… Dobrze mu w czerni. Denerwuje się, gdy musi prowadzić samochód w obecności taty. Uwielbia imię Eleonory i nie skróciłby go ani o sylabę. Wie, która piosenka jej się spodoba, zanim ona zacznie jej słuchać. Śmieje się z jej dowcipów, zanim ona dotrze do puenty.Oto tocząca się w ciągu jednego roku szkolnego opowieść o dwojgu szesnastolatkach urodzonych pod nieszczęśliwą gwiazdą – dość mądrych, by zdawać sobie sprawę, że pierwszej miłości prawie nigdy nie udaje się przetrwać, ale na tyle odważnych i zdesperowanych, by dać jej szansę./bookgeek.pl

Zacznijmy od tego, że lubię okres, w którym rozgrywa się akcja książki – 1986 rok, kiedy swoje najlepsze lata przeżywało AC/DC i Sex Pistols. Uwielbiam te czasy, szczególnie w Ameryce. Dlatego już na wstępie książka zyskała moją sympatię. Później doszły do tego postacie, które były dość oryginalnie skrojone. Wyróżniały się z tłumu wyglądem oraz charakterem. Najbardziej polubiłam Parka, ponieważ był bardziej spontaniczny i pewny siebie niż Eleonora. Ale co stanowiło największy problem tej książki? Otóż narrator, który wcinał się za każdym razem, w każdej możliwej sekundzie czytania. Och, tak… Był on niezwykle irytujący. Dodawał zbędne komentarze, które utrudniały odbiór, a do tego relacjonował historię, jak audycje radiową. Coś strasznego.

Nawet jeśli przymknę oko na narratora, to jeszcze pozostaje sama historia, która, niestety, była tak nudna i przewidywalna, że musiałam się powstrzymywać przed rzuceniem laptopem z ebookiem o ścianę. Żeby przeczytać tę książkę do końca, musiałam użyć całej swojej siły woli, a czasami i ona nie wystarczała. Fabuła aż ocieka słodkością. Jest jak ciasto czekoladowe polane czekoladą z lodami czekoladowymi i szczyptą posypki (a jakże!) czekoladowej. Nawet fragmenty, które powinny być dla mnie szokujące, są urocze i niewinne. Jak szczeniak. Co z tego, że Eleonora ubiera się jak chłopak, a Park na czarno? I tak wszystko widziałam w różowych okularach z wielką tęczą i jednorożcami dookoła. Ale, muszę to przyznać, a nie jest mi łatwo, powieść miała swoje momenty. Były takie fragmenty, które wciągały i po chwili znów ginęły w tonie słodkości.

Jak już wspominałam, narrator psuje całą książkę. Przyznam, że dialogi może i nie były wyszukane, ale potrafiły nadać powieści tempa. Do tego tworzyły bohaterów, za co należy się autorce pochwała.

Reasumując: To miał być bestseller, który zawładnął milionem serc. Miała to być książka, która mnie pochłonie i pokaże, że pierwsza nastoletnia miłość ma jednak sens. A obrzucono mnie toną cukru pudru tak, że aż dech mi zaparło. Być może bohaterowie są doskonale skonstruowani, jednak nie da się czytać książki, która nie ma tempa, nie ma akcji, a przede wszystkim nie jest dobrze opowiedziana (ten narrator!). Jaka by książka nie była, zawsze, naprawdę zawsze, muszę ją skończyć czytać. Przy Eleonorze i Parku, byłam blisko złamania tej świętej zasady. Książkę polecam tylko i wyłącznie czytelniczkom w wieku 12-14 lat, które lubią nietypowych bohaterów i proste historie miłosne.

Książkę przeczytałam dzięki współpracy z serwisem Bookgeek.pl, recenzję możecie przeczytać również tam:

bannerZUZ2Wasza,

Mało oryginalna

Reklamy

2 thoughts on “Recenzja #91(BG #6): Przygniotła mnie tona słodkości.

  1. Również przeczytałam tą książkę, mam nieco inne zdanie na ten temat. Zaznaczając, ze mam 17 lat i raczej gustuję w bardziej wyszukanej literaturze, w tym opowiadaniu nie raziła mnie przesadzona słodycz ani narrator. Według mnie było bardzo poprawne, przeczytałam je w jeden dzień jako przyjemny przerywnik. Uważam, że bohaterowie nie byli napisani szczególnie wybitnie, ale byli prawdziwi. Kto przeżył miłość, mniejszą lub większą, może się z nimi utożsamić.
    <a href="”>[link] zapraszam też do mnie
    http://ksiegoteka.blogspot.com/2015/05/wyciskacze-ez-eleonora.html < tutaj moja recenzja tej samej książki 🙂

    Lubię to

    1. Właśnie czytałam twoją recenzję już wcześniej 😀 I w sumie zgadzam się, że dal niektórych może to być taka lektura na jeden dzień, miła, sympatyczna itd, bo sama pożyczyłam ją mojej koleżance, której lektura się podobała, ale no wiesz, gusta są różne 😀

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s