Recenzja #84: Typowy foch.

cos-do-stracenia-b-iext25446772

Tytuł: Coś do stracenia
Autor: Cora Cormack
Seria: Coś do..(?)
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 304
Cena empik.com: 29,49 zł

Pamiętacie jak pisałam, że odzyskałam wiarę w książki NA? Przy „Idealnej chemii” zyskałam nadzieję i idąc za ciosem kupiłam sobie „Coś do stracenia” Cory Cormack. I co? Nie sięgnę już po żadną książkę NA(kłamię, bo i tak sięgnę, ale muszę wyrazić swoją frustrację typowym fochem.)

Mając dosyć bycia jedyną dziewicą wśród swoich przyjaciółek, Bliss Edwards decyduje, że najlepszym rozwiązaniem tego problem jest stracenie dziewictwa tak szybko i tak łatwo jak to tylko możliwe – szybki numerek. O jej planie można by rzecz wszystko, ale zdecydowanie nie, że jest prosty. Kiedy dziewczyna zaczyna wariować i zostawia przystojnego chłopaka samego i gołego w jego własnym łóżku używając wymówki, w którą nie uwierzyłby nawet półmózgowiec. I jakby już nie była zawstydzona do granic możliwości, to kiedy wraca do college’u na ostatni semestr studiów, poznaje swojego nowego nauczyciela sztuki, którego jakieś 8 godzin temu zostawiła rozebranego w łóżku…/lubimyczytac.pl

Co mam powiedzieć? Wszystko wydawało się idealne – dziewczyna studentka, która prawie przespała się ze swoim wykładowcą. Jednak spodziewałam się, że nie będzie to kolejna southopra, w której wszystko będzie schematycznie i bez polotu. Jednak hm. właśnie to dostałam. Fabuła nie jest nawet schematyczna, jest po prostu do niczego. Wiecie, wydawać sie mogło, że jak wykładowca i uczennica to pojawi się jakieś niebezpieczeństwo, coś co zakłóci cały romans, wzdychanka i przytulanki. Jednak! Pomimo tego, że prawie wziął ją tu na biurku przy otwartych drzwiach to nikt się nie zorientował. Co z tego, że pożerał ją wzrokiem na wykładzie? Nikt nie zwrócił uwagi! Brawo dla autorki za autentyczność. Do tego przepraszam, ale nagle rzucili się na nią faceci? W jednym momencie? Kolejny raz poklaszczmy pani Cormack.

Główna bohaterka na początku mnie bawiła, niepoprawna w swoich przemyśleniach, potykała się o własne nogi i popełnia milion błędów, które były tak zabawne, że prawie płakałam ze śmiechu. Jednak potem zaczęła mnie bardzo bardzo, nawet srogo irytować. Im odkrywałam więcej cech jej charakteru tym mniej ją lubiłam, aż na końcu chciałam rzucić książką o ścianę. Nie wspomnę już o głównym bohaterze męskim, który był tak nieposkładaną i niekompletną postacią, że aż dreszcze mnie przechodziły gdy czytałam cokolwiek na jego temat. Jak to się stało, że aktor ma idealne wszystko? Czyżby był to następny Armando, który nie dość, że inteligentny, wygadany, oczytany, umięśniony to jeszcze odnoszący sukcesy? Oh. Ideał brasiliany!

Styl i język są dostateczne, da się czytać, język jest bardzo młodzieżowy, pojawia się kilka przekleństw a opisy scen erotycznych są dobre, jednak nie powalają swoją oryginalnością, czyli standardy spełnia.

Reasumując: Zebrana wiara znów upadła. Jak można zepsuć tak dobry pomysł na książką NA? Jestem zawiedziona, bo fabułe można było rozwinąć na kilkanaście sposobów i każdy byłby lepszy niż to jak zrobiła to autorka. Bardzo mnie to boli, gdy czytam książki takie jak ta, szczególnie, że autorka „Idealnej chemii” udowodniła, że można być oryginalnym w świecie miliona książek. Bohaterowie podobają się na początku potem są oklepani do tego czytając można poczuć się jakbyśmy patrzyli właśnie na scenariusz nowej brasiliany. Duże nadzieje mało uzyskanej. Daje 3/6 – w końcu dało się czytać i nawet styl autorki wciągał, więc jest to uzasadniona ocena, do tego jeszcze dochodziła sytuacja z kotem – haha!

Książka pochodzi z zasobów własnych.

Mało oryginalna

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s