Recenzja #77: Black szajs.

black-ice

Tytuł: Black Ice
Autor: Becca Fitzpatrick
Seria: Brak
Wydawnictwo: Otwarte(Moondrive)
Ilość stron: 447
Cena empik.com: 36,90 zł

Nie wiem co ostatnio jest z książkami młodzieżowymi. Jest wielka fiesta bo w końcu coś dobrego zostało wydane a potem zderzenie z rzeczywistością i okazuje się, że książka na którą oszczędzaliśmy od dwóch miesięcy jest tak okropnie beznadziejna, że nawet nie chce ci się jej czytać. Witajcie w Black Ice!

O czym: Britt długo przygotowywała się do wymarzonej wyprawy wzdłuż łańcucha górskiego Teton. Niespodziewanie dołącza do niej jej były chłopak, o którym dziewczyna wciąż nie może zapomnieć. Zanim Britt odkryje, co tak naprawdę czuje do Calvina, burza śnieżna zmusza ją do szukania schronienia w stojącym na odludziu domku i skorzystania z gościnności dwóch bardzo przystojnych nieznajomych. Jak się okazuje, obaj są zbiegami. Britt staje się ich zakładniczką. W zamian za uwolnienie zgadza się wyprowadzić ich z gór./lubimyczytac.pl

Fabuła jest dobra. Z założenia. Bo autorka bierze ją w ręce a potem zgniata, niszczy i przejeżdza samochodem aż nie zostaje z niej nic dobrego. Wszystkiego się domyślasz, nie ma żadnego elementu zaskoczenia. Co powinno być głównym założeniem thrillerów, prawda? Dobra jest otoczka gór, jednak morderstwo jest bez finezji. Cała fabuła jest jak przerysowana z innych filmów, nie ma w niej żadnego oryginalnego elementu. Niczego co by przykuło wzrok i co by cię zainteresowało. Czytasz i żałujesz, że czytasz. Końcówka? Brak mi słów. Czytaliście kiedyś Harleqiny? Albo oglądaliście Brazyliany? Mniej więcej z taką końcówką macie do czynienia. W thillerze!!!

Główna bohaterka na początku się podoba, potem zaczyna irytować, a na stronie 260 zaczynasz sobie wypominać, że ci się podobała. Pytanie moje brzmi: Co to jest? Autorka nie wie, że zrobiła z niej tępą idiotkę? Nie czuła tego pisząc powieść? Jak czytelnik, może domyślić się wszystkiego od początku a głównej bohaterce nawet przez myśl, nie przechodzi o co tak naprawdę chodzi? Do tego jej całodobowe myslenie o Calvinie – oh on mnie uratuje! Ślepo, sztucznie zapatrzona w Calvina. Tak jakby autorka nie miała pomysłu o czym ma teraz myśleć bohaterka – nie wiesz? Myśl o Calvinie! Postać męska? Czytaliście Harlequiny? No właśnie…

Styl i język autorki nie jest taki zły, w końcu napisała kilka powieści i pisze młodzieżowo. Jednak dialogi to czysta makabra. Są tak naciągane, tak nienaturalne, że to aż boli. Do tego opisy… jakie opisy?

Reasumując: Książka jest słaba. Myślałam, że natknęłam się na coś naprawdę dobrego ale znów się pomyliłam. Fabułą do przewidzenia. Główna bohaterka wkurzająca. Całość to połączenie słabego kryminału pt. „W11” z „Boskim kowbojem” pierwszej klasy Harlequinem. Nie polecam, nawet bardzo odradzam. Ale pewnie większość osób uzna tą książkę za bardzo dobrą. Rozumiem napisała ją Becca Fitzpatrick, ale czy nie powinnyśmy wymagać od tak znanej pisarki poziomu? No właśnie. 2/6 – ale zaczynam wątpić czy to słuszna ocena.

Książka pochodzi z zasobów własnych.

Mało oryginalna

Advertisements

2 thoughts on “Recenzja #77: Black szajs.

  1. Panią Fitzpatrick poznałam serią „Szeptem”, źle nie było, ale trochę musiałam się w niektórych momentach przemęczyć. Nad „Black Ice” się zastanawiałam, ale teraz wiem, że nie warto tracić czasu i lepiej sięgnąć po coś innego. 😉

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s