Recenzja #75: „O panie! Coś ty stworzył!” czyli kolejna potyczka z Piątą falą, tym razem na Bezkresnym Morzu.

piatafala22

Tytuł: Piąta fala. Bezkresne Morze
Autor: Rick Yancey
Seria: Piąta fala
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 410
Cena empik.com: 32,99 zł

Drugie części z reguły są najgorsze. Pierwsze są dobre, drugie najgorsze, a trzecie są wielką niewiadomą – albo są genialne albo gówniane. Co za tym idzie, albo seria nam się podobała albo nie. Jednak są autorzy, którzy po prostu drugą częścią zwiększają napięcie – Anne Bishop, czy Libba Brey i Teherah Mafii. I teraz będę musiała do tej listy dodać Ricka Yanceya, bo.. o panie! Coś ty stworzył!

Ci, którym udało się przeżyć kolejne fale inwazji Obcych, zrozumieli, że by przeżyć w nowej rzeczywistości, nikomu nie można ufać. Konflikt dwóch cywilizacji wkracza na zupełnie inny poziom. Ocaleć może tylko jedna ze stron. Dlaczego bezcieleśni Obcy chcą wymazać z powierzchni Ziemi ostatnie ślady ludzkiej cywilizacji? Jak Cassie i jej przyjaciele zamierzają przetrwać okrutną zimę i czy uda im się znaleźć sposób na pozbycie się najeźdźców?/empik.com

Pamiętacie może, że pierwszą część przeczytałam tylko dlatego, że chciałam zobaczyć o co tyle szumu wokół Piątej fali? No i zakochałam się w bohaterach i w fabule, w całym świecie Ricka. Dzięki drugiej części potwierdziła się ta zależność. Fabuła toczy się wokół tych samych bohaterów, jednak są oni zupełnie inni, odmienieni. Fabuła skupia się wokół ekipy Cassie i Ringer. Obie zupełnie inne dziewczyny ale silne i wytrwałe. Opowieść jest tak dobrze skonstruowana, akcja tak wartka a rozwój sytuacji tak nieprzewidywalny, że nie odłożysz książki, póki nie skończysz. Jestem wniebowzięta. Tylko cały czas tłucze mi się myśl po głowie: Po co wprowadzać wszędzie wątek miłosny? Mi się to podoba, jednak męska część widowni, może przypadkiem się zirytować.

Bohaterzy wciąż ci sami, jednak się nie nudzą. Odkrywamy ich na nowo, a w szczególności Ringer. Chyba wolę ją nawet bardziej niż Cassie. Sytuacja w jakiej ona się znajduje jest patowa, a jednak wychodzi z niej zwycięsko. Ale najbardziej podoba mi się to, że jest diabelnie inteligentna. Uwielbiam takie bohaterki, wy nie? Cassie wciąż jest silna i pewna swego. Evan jest przystojny i rozważny. A Ben… cóż wziął i zaginął pośród innych postaci. Ale za to pojawia się Brzytwa. Oh ten koleś zawładnął moim sercem, tak samo jak Evan w pierwszej części!

Opisy są bardzo dobre, szczególnie walki. Emocje bohaterów, równie dobre, jednak cieszę się, że Rick nie rozwodzi się nad nimi. Wszystko jest brutalne, szybkie i krwawe. Takie powieści lubię!

Reasumując: Druga część jest lepsza niż pierwsza. Wciąż nie wiemy jednak co to jest Piąta fala. Wciąż mamy milion pytań do. Wciąż nie wiemy co się tak naprawdę stanie z bohaterami, do których naprawdę jesteśmy przywiązani. Do tego jeszcze Rick wpycha w fotel, uśmiercając postaci równie godnie jak George Martin. Po przeczytaniu drugiej częśći, jestem jeszcze bardziej skołowana i chce więcej więcej i jeszcze raz więcej! Kolejny raz rozkochałam się w jakiejś serii i mam nadzieję, że będzie ona trwać i że finał będzie niezapomniany. Panie Yancey, nie zawiódł mnie pan w drugiej części, proszę nie zniszczyć finału! Oczywiście ocena to 6/6

Książka pochodzi z zasobów własnych.

Mało oryginalna

Advertisements

2 thoughts on “Recenzja #75: „O panie! Coś ty stworzył!” czyli kolejna potyczka z Piątą falą, tym razem na Bezkresnym Morzu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s