Recenzja #68: Co mnie zainspirowało do pisania listów?

na_koncu_teczy-akurat-ebook-cov

 

Tytuł: Na krańcu tęczy
Autor: Cecelia Ahern
Seria: Brak
Wydawnictwo: MUZA S.A.
Ilość stron: 384
Cena empik.com: produkt niestety niedostępny

Pozwólcie, że przedstawię wam osobę, której zdaniami na temat „Love, Rosie” lub „Na krańcu tęczy” się posłużę. Nazywa się Ruda, (tak tak jest ruda) ma około 160 centrymetrów wzrostu i jest molem książkowym jak ja. Polubilybyście ją! Dostała swój egzemplarz tejże powieści i napisała kilka bardzo trafnych zdań. Tak więc ta recenzja będzie i moja i jej. Enjoy!

Jako psotne dzieci i buntowniczy nastolatkowie, Rosie i Alex trwali przy sobie na dobre i na złe. Ledwie jednak zaczęli poznawać uroki nocnych wypadów na miasto i ból porażek miłosnych, zostali rozdzieleni. Rodzina Alexa przeprowadziła się z Dublina do Ameryki i Alex pojechał z nimi – na dobre.
Rosie czuje się zagubiona bez swego przyjaciela, ale w przeddzień jej wyjazdu do Alexa, do Bostonu, dowiaduje się o czymś, co na zawsze zmieni jej życie… i zatrzyma ją w domu, w Irlandii.
Magiczny związek między Rosie i Alexem pomaga im przetrwać wzloty i upadki, ale żadne z nich nie wie czy przyjaźń wytrzyma lata i tysiące kilometrów rozłąki, a tym bardziej nowe znajomości. Rosie zaś dręczy pytanie: czy było im kiedyś pisane zostać kimś więcej, niż tylko dobrymi przyjaciółmi? Rozdzielały ich nieporozumienia, okoliczności i zwyczajny pech, ale jeśli otrzymają szansę od losu, czy zaryzykują wszystko, w zamian za odnalezienie prawdziwej miłości?/lubimyczytac.pl

Pierwsze zdanie, które podzielam z Rudą, to: „Love, Rosie” z każdą następną stroną przyprawiała mnie o co raz większą frustrację.” Doprawdy, „Na końcu tęczy” to jedna z książek, które się podobają ale fabuła jest naprawdę wkurzająca. Ciągle zadajesz sobie pytanie, dlaczego oni znów się minęli?!” Cała powieść, przewija się przez palce i jest to powieść, którą się zaczyna i kończy jednym tchem, inaczej nie można. Ruda zaczęła czytać w nocy i skończyła o 4:30 nad ranem. Ja zaczełam czytać od rana i skończyłam o 17 po południu. Doprawdy nie sposób się oderwać.

Bohaterowie to dwie osoby, które w trakcie czytania stają się naszymi przyjaciółmi. Sama Ruda napisała: „Tak bardzo mnie frustrowało gdy oboje się mijali jakby co najmniej byli moimi bliskimi przyjaciółmi”. Przez to, że cała książka pisana jest w fromie meili, czatów i listów, dodaje nam złudzenia jakbyśmy sami uczestniczyli w powieści, a bohaterzy, byli obok z nas, żywi z krwi i kości. Ostatnie sto stron, porusza tak bardzo, bo wiemy, już czujemy, że niedługo nasi przyjaciele odejdą i niestety nie wrócą. Ale chcemy dla nich szczęścia, które na razie nie nadchodzi i nie wiadomo czy nadejdzie. Prawdziwy wyciskacz łez.

Styl i język autorki jest naprawdę dobry, płynny. Pani Ahern to autorka, która po prostu ma ten dryg w ręce. Pisze i tworzy światy tak prawdziwe i podobne do rzeczywistości, że aż brak słów.

Reasumując: Książka jest naprawdę bardzo dobra. Podobała mi się. Czekam oczywiście z niecierpliwością na ekranizację i błagam by nie zniszczyli mi obrazu książki. Rose stała się moją przyjaciółką i powierniczką. Stała się moją przyjaciółką, matką i wzorem. Dzięki tej ksiażce znów sięgnęłam po pióro, lub klawiaturę i zaczełam pisać długie listy do przyjaciół! Jednak czegoś w tej książce brakuje. Nie wiem czego dokładnie, nie potrafię tego stwierdzić, jednak czytając, czułam bardzo duży niedosyt. Który nie zniknął nawet jak skończyłam czytać. Według Rudej jednak „Mimo ciekawej formy i tego jak wspaniałe są ich meile i jak one nas zainspirowały mi brakowało czasami opisów niektórych zdarzeń na bieżąco, nie przez nich do kogoś tylko przez narratora, tych intensywnych i przełomowych momentów ich życia.” Zgadzam się w 100%, tak więc ocena jest jaka jest. Daje 4+/6. To naprawdę dobry wyciskacz łez, jednak coś autorce umknęło. Polecam dla kobiecej części czytelniczek, pani Ahern naprawdę jest dobrą pisarką, jednak w „Na krańcu tęczy” nie ma tego „czegoś”.

Książka pochodzi z zasobów Moich i Rudej!

Mało oryginalna

Advertisements

One thought on “Recenzja #68: Co mnie zainspirowało do pisania listów?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s