Recenzja #62: Romeo i Julia… albo lepiej Julia i dystopia.

dar-julii1

Tytuł: Dar Julii
Autor: Teherah Mafi
Seria: Julia(?)
Wydawnictwo: Moondrive (Otwarte)
Ilość stron: 320
Cena empik.com: 32,49 zł

UWAGA! Przy czytaniu książki wspomagała mnie piosenka Of Monsters and Men , radzę wam też ją sobie puścić, utrzymacie klimat :p

Myślę: Co tutaj robię? A potem znów pytam siebie: Po co tutaj jestem? Czemu nie ratuje świata? Czemu dla mnie realność jest taka nudna, taka materialna? A potem czytam TAKĄ książkę i wszystko wydaje się już jasne. Realność jest umowna.

„Moje oczy szybko napełniają się łzami mrugam mrugam ale świat jest chaosem i chce się roześmiać bo mogę myśleć tylko o tym jakie to koszmarne i piękne że nasze oczy rozmywają prawdę kiedy nie możemy znieść jej widoku.”

Julia już wie, że tylko ona może zatrzymać Komitet Odnowy. Ale aby go pokonać, potrzebuje pomocy kogoś, komu nigdy nie potrafiła zaufać – Warnera. Podczas współpracy z nim przekona się, że nie wszystko, co wie o nim i o Adamie, jest prawdą./lubimyczytac.pl

„Ciemność obdarza nas jakimś dziwnym rodzajem wolności, sprawia, że pozwalamy sobie na bezbronność w najmniej właściwym momencie.”

Możecie się pytać, za co kocham tę serię. Możecie mówić, że to głupia książka dla nastolatek. Możecie mówić nawet że nie posiada żadnych wartości. Jednak ja będę na to wszystko głucha. Bo pani Mafi jest jedną z nielicznych autorek, które naprawdę pokochałam – za oryginalność świata, za bohaterów i za świetne zakończenie serii. Nie da się nie powiedzieć, że fabuła w ostatniej części jest dobra, nawet bardzo dobra. Nie dość, że główna bohaterka zmienia nam się o 180 stopni to jeszcze dochodzi cała otoczka strachu, zniszczenia wewnętrznego bohaterów jak i świata. bardzo dopracowana, jednak z malutkimi błędami, które bym naprawiła, fabuła. Znów pełna niewiadomych i pełna napięcia – tego miłosnego jak i akcji. Nie można się nie zakochać!

„-Widzisz z czym ja muszę żyć?-mówi do niego Kenji- Nikt mnie nie kocha. Tylko daję i daję, i daję, nie dostając niz w zamian. Potrzebuję kobiety, która doceniłaby to wszystko.”

Jak już wspomniałam, Julia zmienia się. Na o wiele lepsze. W pierwszej części, ta tajemnicza zamknięta w sobie dziewczyna, w ostatnim tomie zamienia się w ogień – niszczy wszystko na swojej drodze byleby dostać to do czego dąży. Kocha, zabija i podbija. Staje na czele ruchu oporu i nie boi się konsekwencji. Ma cel. I tym celem jest śmierć. Idealna bohaterka, idealnie przedstawiona, idealnie rozwijająca się w miarę upływu czasu i poznawania świata. Do tego oczywiście dochodzą postaci poboczne, których nie da się nie kochać – Kenji(którego wciąż nie mogę rozgryźć) oraz ON – Warner, ten jedyny mój na zawsze. Adam odchodzi na drugi plan(I DOBRZE!!!)

„Żaden pistolet, miecz, armia ani król nie mogą się mierzyć z potęgą jednego zdania. Miecze mogą ranić i zabijać. Słowa zagnieźdzają się w naszych ciałachi pasożytują w nich jak robactwo. Niesiemy je ze sobą w przyszłość, nie mogąc się od nich uwolnić.”

Styl i język jest naprawdę dobry, jak na powieść młodzieżową jest na poziomie [delirium] lauren oliver, jednak ma kilka błędów – niestety dialogi w niektórych miejscach nie przenikają się, być może wynika to z polskiego tłumaczenia. Do tego autorka na początku bardzo przedłuża spotkanie pewnych osób. Nie rozumiem dlaczego to robi, przez to Julia wydaję się głupiutka. Jednak na szczęście! potem wszystko się rozkręca.

„Może oboje zakochaliśmy się w swoich złudzeniach.”

Reasumując: Czytało się świetnie. Po prostu prześwietnie. Nawet przymknęłam oko na niedociagnięcia niektórych spraw jak np. Kenji. Uwielbiam serię o Julii a finał jest jednym z lepszych finałów trylogii jakie czytałam. Ryczałam jak bóbr a jak nagle dotarłam do ostatniego zdania to patrzyłam się tępo w ścianę i nie mogłam niczego innego robić jak tylko myśleć o tym co właśnie skończyłam czytać. Mój mózg się zawiesił. Kac książkowy jest jednak okropną rzeczą. Serio, bardzo okropną. Ale pokochałam styl Teherah Mafi i jej świat. Dlatego jak przy każdej książce Teherah Mafi ocena jest ta sama, jednak i tak uważam, że to za mało(pomimo błędów). Mam nadzieję, że pani Mafii nie skończyła tworzyć i ma w głowie jeszcze kilka pomysłów na nowe książki – bo z pewnością sięgne.

„Ale choć poznamy przyszłość i poznaliśmy przeszłość, nigdy nie poznamy teraźniejszości. Ta chwila i następna, a nawet ta, która jest teraz, miną, już odeszły, pozostawiając nam tylko te zmęczone ciała, jedyny dowód na to, że żyliśmy przez jakiś czas i przetrwaliśmy to”

Książka pochodzi z zasobów własnych.

Mało oryginalna

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s