Recenzja #43: Wampir i czarownica? Podziękuję.

ksiega-wszystkich-dusz-tom-1-czarownica-b-iext3941241

Tytuł: Księga wszystkich dusz. Czarownica
Autor: Deborah Harkness
Seria: Księga wszystkich dusz
Wydawnictwo: Amber
Ilość stron: 448
Cena empik.com: 25,99 zł

Biorąc tą książkę do ręki sądziłam, że natknęłam się na coś wyróżniającego się w regałach. Myślałam, że może jednak znalazłam coś naprawdę dobrego i będzie to kolejna seria którą polubię. Jednak otrzymałam ją od znajomej i w momencie w którym zobaczyłam napisy na tyle o tym ile egzemplarzy zostało sprzedanych gdzie i jakie ta ksiażka miała miejsca w jakim rankingu oraz, ze łączy w sobie harrego poterra i zmierzch, już wiedziałam, że bardzo się pomyliłam.

„Jeśli gdzieś istnieje szansa na głośny sukces, w grę wchodzi krew, albo istnieje możliwość zglębiania tajemnic wszechświata, tam z pewnością można spotkać wampira.”

Piękna i młoda doktor historii Diana Bishop studiuje alchemiczne księgi w oksfordzkiej Bibliotece Bodlejańskiej. Jeden manuskrypt promieniuje dziwnym lśnieniem. Brakuje mu kilku stron. A spod pisma wyłania się niemożliwy do odczytania inny tekst.Diana wie, że by go odczytać, musiałaby użyć swoich magicznych mocy. Pochodzi bowiem z potężnej rodziny o wielowiekowych czarnoksięskich tradycjach. Z rodziny pierwszej czarownicy straconej w Salem. Ale Diana boi się swojej magii. Broni się przed nią. Wraca jednak do księgi. Ale okazuje się, że manuskryptu nie ma w bibliotece, bo zaginął przeszło sto lat wcześniej… Tymczasem Oksfordem wstrząsają tajemnicze morderstwa. A Bibliotekę Bodlejańską zaludniają niebezpieczne czarownice, czarnoksiężnicy, demony i wampiry. Wszyscy poszukują księgi… Wśród tych istot, których nie sposób odróżnić od ludzi, jest urzekający Matthew Clairmont – tajemniczy światowej sławy profesor biochemii i neurologii.
Diana wie, że nie wolno jej złamać zakazu wchodzenia w uczuciowe związki z przedstawicielami innych ras. Wie, że tę miłość może przypłacić życiem./empik.com

„W poniedziałek poznałam wampira. We wtorek czarodzieje próbował wedrzeć się do mojej głowy. Mogło się wydawać, że środa jest dniem demonów.”

Główna bohaterka… Poprosiłam o silna, pewną siebie dziewczynę. Otrzymałam łanie Dianę, która polega na mężczyźnie i boi się magii. Uwaga! Ona jest czarownicą, która boi się magii. Przeżyłabym ją nawet, gdyby nie fakt,  że została bardzo wyidealizowana. Przepraszam, że to powiem, ale nie uwierzę, że ona wygląda dobrze bez makijażu z podkrążonymi oczami i w czarnych ciuchach nauczycielki. A do tego, te jej wielkie talenty w kazdej rzeczy jakiej się tknęła – jazda konna, wioślarstwo, bieganie, historia nauk, biochemia. Ehh… takie schematyczne patrzenie na bohaterkę, od razu mnie odpycha. Do tego dochodzi główna postać męska. Nie powiem polubiłam go, przypominał mi Daemona, troszeczkę, tak tyci tyci. Bo jak wampir, który chodzi w słońcu, ćwiczy jogę i nie pije prawdziwej ludzkiej krwi ma być choć odrobinkę przerażający? Do tego on żałuje, że kogoś zabił! WAMPIR! Tak zwany cukierkowy Edward, który kocha czarownice – brawo dla oryginalnego pomysłu!

„-Przypuszczam, że z początku uwiodła mnie jej jasność – powiedziałam zdumiewająco obojętnym tonem – Przeszłość wydawała się tak łatwa do odcyfrowania, jakby nic, co się kiedyś wydarzyło, nie było zaskakujące.”

Jak ma się rozgrywać historia miłosna czarownicy i wampira? Do tego jakaś prastara księga, która jest niby głównym tematem(zdradzę wam coś – to kłamstwo). I pojawiają się morderstwa, które po prostu sobie są. Głównym wątkiem jest zakazana miłość witcha i vampira. Jednym słowem: nie dałam rady. Było nieźle naprawdę, było w pewnym momencie nieźle. Początek nudny, potem lekko się zaczeło rozkręcać by na końcu zrobic z siebie taką porażkę, że aż głowa boli. Końcówka była bardzo wymuszona, sam pomysł by zawieźć Dianę do Francji? Głupota kompletna i to ma być ta silna kobieta? Aż mi się odechciało jak o tym czytałam. I jeszcze sam fakt, że ona jest wielką czarownicą, z niewykorzystanymi talentami! Naprawdę, nie czytałam nigdy o czymś takim…

„Normalność to bajeczka na dobranoc dla dzieci, jedna z baśni, jakie ludzie opowiadając sobie, żeby czuć się lepiej, gdy stają wobec obezwładniającej oczywistości, że to, co dzieje się naokoło, w żadnym razie nie jest „normalne”.

Styl i język niby nie taki zły, bo wciaga i bardzo szybko się czyta. Dialogi da się przeżyć i opisy też nie takie złe. Jednak pod koniec coś zniknęło i autorka pokazała swoja amatorszczyznę. Bo inaczej tego nie da się nazwać.

„Ja mam moją siłę i długowieczność, ty masz magiczne zdolności, demony wyróżniają się niesamowitymi twórczymi talentami. A ludzi potrafią tylko wmawiać sobie, że wszystko jest na opak, a czarne jest białe. To ich specjalność.”

Reasumując: Nie. Naprawdę, mam dość słodkich wampirów z candylandu i wielkiej odważnej bogini, która wygląda perfekcyjnie o każdej porze. Proszę, nie piszcie już takich ksiażek. I prosze wydawnicwa o to by nie umieszczały na tyłach tych głupawych tekstów ile, gdzie i dlaczego. Mnie to osobiście odpycha. Książce dam takie 3-/6 w końcu nawet do pewnego momentu się miło czytało, potem nastąpił kryzys. Autorka na końcówce zniszczyło wszystko i zamiast pisać o książce, chciała pokazać wampira cukiera i jego zakazana miłość. Ble!

Książka pochodzi z zasobów własnych.

Mało oryginalna

Reklamy

One thought on “Recenzja #43: Wampir i czarownica? Podziękuję.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s