Recenzja #16: Śmierdzi trupem.

Śmierdzi trupem.

lodowaty-grob-b-iext10107313

Tytuł: Lodowaty grób
Autor: Charlaine Harris
Seria: Harper(?); Grobowa seria(?)
Wydawnictwo: Fabryka słów
Ilość stron: 320
Cena empik.com: 32,99 zł

Połączenie kryminału, romansu i wątku paranormalnego jest łatwe, ale żeby jeszcze wszystko ze sobą współgrało potrzeba dużo pracy. Pani Harris, którą każdy zna z serii „Czysta krew”, zabrała się za napisanie właśnie książki trzy wątkowej i niestety, ale może lepiej niech zajmie się wampirami.

„Zastanawiające, dlaczego wszyscy uważają, że za ich plecami natychmiast zrobię coś niewłaściwego. Jedyne co różniło mnie od innych, to wypadek z piorunem. Nie byłam przecież żadną buntowniczką, piekielnicą, prowokatorką ani nikim podobnym łatwo ulegającym emocjom czy irytującym.”

ZNAKOMITY KRYMINAŁ CHARLAINE HARRIS – autorki serii o SOOKIE STACHOUSE i fabuły serialu „”CZYSTA KREW”” Miałam wtedy 15 lat. Poraził mnie piorun, który wpadł przez okno naszego wynajmowanego mieszkania. Od tamtej chwili potrafię odnajdywać zwłoki i czytać w głowach umarłych. Moje życie – prywatne śledztwa, współpraca z policją i jako takie pieniądze. To zlecenie było inne. Nigdy przedtem nie szukałam ofiar seryjnego morderstwa. Ciała znalazłam dość szybko – tyle, że to był dopiero początek piekła./empik.com

„Seryjna zabójca, napad, koszmarne przebudzenie… Jakie złe wspomnienia?”

Okey. Zacznijmy jak zawsze od bohaterów. Postać Harper powinna być mroczna, tajemnicza, przerażająca, jak przystało na kogoś kto współpracuje z trupami i zarabia dzięki nim na życie. Jednak jest kompletnie inaczej! Harper jest bardzo zadowolona z życia, bez jakichkolwiek urazów psychicznych i jest z lekka płytko nastawiona do świata. Do tego dochodzi jej „brat” – Tolliver, który jest łamaczem serc i swoim urokiem osobistym zabija na kilometr. Bardzo denne rozmyślania Harper, która patrzy na trupa i myśli co będzie jadła na obiad, a do tego ciągłe zastanawianie się nad tym jak to ona kocha Tollivera i jak to ona nie mogłaby bez niego żyć, daje efekt „rzygania tęczą”, a nie o to powinno chodzić w książkach o seryjnych mordercach.

„Miał prawo wierzyć w cokolwiek, co pomagało mu się odnaleźć w tej rzeczywistości. Wszyscy snujemy fantazje, które ubarwiają życie.”

Fabuła nie jest złożona, ot co, osiem ciał chłopców w wieku 14-18 lat. Harris próbowała stworzyć mroczną atmosferę, pełną duchów, morderców i czyhającej za rogiem śmierci. Jednak nie udało jej się. Zamiast tego skupiła się na romansowaniu Harper z Tolliverem, które swoją drogą przyprawia bardziej o śmiech niż o jakiekolwiek podniecenie. Harper powinna opisywać co widziała przy trupach, co im się stało, krew powinna lać się na prawo i lewo, jednak nie. Harper widzi trupa – „O Jezu, trup! Zobaczyłam co mu się stało i zemdlałam.” koniec akcji z trupem. Do tego dochodzi brak jakiekolwiek środka, rozwinięcia akcji. Fabuła wygląda tak: znajduje trupa, myślę o tym żeby wyjechać, Tolliver, Tolliver, myślę o tym by wyjechać, znajdujemy morderce, koniec książki. Naprawdę, nie ma żadnego napięcia, które powinno się pojawić w powieściach typu kryminał. Do tego, co chyba najgorsze, fakty się nie łączą – zabójca wysłał ją do szpitala, więć dlaczego nie wrócił dokończyć roboty? Nie wiedziała nic o stronie na swój temat w internecie, ale wiedziała o stronie gdzie są zapisani wszyscy paranormalni? Bez sensu.

„-Jest pora na każdą rzecz i jest czas na każdą sprawę pod niebem…”

Jeżeli Harris pisała tak samo Lodowaty… jak „Czystą krew” to nie rozumiem fenomenu tej serii. Naprawdę, dialogi są płytkie, bez werwy, nie potrafią się zgrać. Opisy są niby szczegółowe jednak pogmatwane, nie potrafiłam sobie często wyobrazić scenerii. Do tego większość opisanych miejsc jest rodem zaczerpnięta z amerykańskich filmów. Teksty które mają kusić odpychają. Akcje które mają podniecać obrzydzają. A dialogi które mają być cięte i podtekstowe, są po prostu beznadziejne. O słowotwórstwie się nie wypowiem.

„Wyraźnie spodobała mu się rola pioniera, pewnie czuł się w niej bardzo „macho”. Nie tylko opiekował się ranną kobietą, czyli mną, ale też musiał zapewnić jej ciepło ognia. Niedługo zacznie pewnie skrobać na ścianach sceny z polowań na bizony.”

Reasumując: Niby nic nie wyciągnęłam z tej powieści, oprócz wkurzania się z powodu zmarnowaniu potencjału i pomysłu. Jednak, muszę to oddać pani Harris, powieść wciąga. Czyta się ją bardzo szybko i nie da się oderwać, bo masz w głowie tylu podejrzanych, że trudno ci nie myśleć kto tak naprawdę to może być. Łatwo jest odgadnąć winnych, jednak i tak doczytasz do końca bo chcesz się dowiedzieć czy twoja teoria jest prawdziwa. Dajeee… 3-/6? To chyba sprawiedliwa ocena, za wciągnięcie się w powieść. Jednak tym, którzy oczekując genialnego kryminału, odradzam, bo przejedziecie się.

Mój ulubiony cytat:
„Wystarczyło zapewnić im odpowiednią dziurkę, pojęczeć entuzjastycznie i radośnie osiągali swoje spełnienie. To było coś jak podpisywanie umowy na podstawową ofertę kablówki. Wybierasz właśnie tę, kiedy zamawiasz ją dla kogoś, kogo dobrze znasz.
-Dla ciebie, kochanie, HBO.-powiedziałam.”

Książka pochodzi z zasobów znajomej, która zakochała się w tej serii. Dziękuje, za pożyczenie, jednak to chyba nie dla mnie! :p

Mało oryginalna

Advertisements

6 thoughts on “Recenzja #16: Śmierdzi trupem.

  1. Znajoma przyznaje, ta część była najgorsza, ALE sama zachęciłaś mnie do przezytania pierwszej części, bo Ci się spodobało, wiec prosze nie skreślaj całej serii.

    Lubię to

  2. „Czysta krew” nie przypadła mi do gustu, nie dokończyłam pierwszego tomu i nie oglądałam serialu. Kupiłam kiedyś za śmieszne pieniądze 4 tomy serii o Lily Bard – to przeczytałam. Jednak chyba nie przepadam za twórczością pani Harris.

    Lubię to

    1. Ja chyba również sobie ją odpuszczę. Za „Czystą krew” się nie brałam, bo słyszałam, że tam seks jest wszędzie i w każdym zdaniu, a ja raczej za „50 twarzami Greya” nie przepadam. No ale sądziłam, że kryminały pójdą jej nieźle, i 2 pierwsze części o Harper przeczytałam jakieś 2 lata temu i w sumie podobały mi się, więc wypożyczyłam tą część, no i się przejechałam z lekka. To nie mój styl, kompletnie. Ja wolę coś mroczniejszego, a nie trupy i tęcze dookoła xd

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s