Recenzja #5: A gdyby tak Anioły, okazały się złe?

A gdyby tak Anioły, okazały się złe?

Tytuł: Angelfall
Autor: Susan Ee
Seria: Angelfall(?)
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 310
Cena empik.com: 33,99 zł

Myślimy, że anioły są wojownikami Boga. Wykonują jego rozkazy byśmy nie zeszli na złą drogę. Pilnują nas. A tutaj nie! Anioły zesłane na Ziemie by niszczyć i plądrować, no w Angelfall jest to rzeczywistość.

„Czasami kiedy błądzimy po omacku, wpadamy na jakiś dobry pomysł.”

Ziemię ogarnęły ciemności. Państwa upadły, szpitale, szkoły i urzędy stoją puste, nie działają komórki. Za dnia na ulicach rządzą brutalne gangi, ale kiedy zapada mrok wszyscy wracają do kryjówek, kryjąc się przed grozą Najeźdźców. Anioły. Niektóre piękne, inne jakby wyjęte z najgorszych koszmarów, a wszystkie nadludzko potężne. Przez wieki uważaliśmy je za swoich stróżów, teraz okazały się agresorami siejącymi śmierć. Dlaczego zstąpiły na ziemię? Z czyjego rozkazu? Jaki mają plan? Czy ludzie zdołają im się przeciwstawić?
Siedemnastoletnia Penryn wyrusza w desperacki pościg, żeby uratować życie młodszej siostry, która została porwana. Żeby zwiększyć swoje szanse musi zjednoczyć siły ze swoim największym wrogiem. Oboje przemierzają Kalifornię, niegdyś piękną i słoneczną, dziś kompletnie zniszczoną i wyludnioną, a wszechobecna śmierć niejednokrotnie zagląda im w oczy. Na końcu podróży, w San Francisco, każde z nich stanie przed dramatycznym wyborem.
Czy postąpią właściwie?/empik.com

Czy ja przypadkiem nie przeczytałam innej książki niż wszyscy? Przepraszam ale ocena 8,2/10 to chyba trochę za dużo… Nawet mocno za dużo. Główna bohaterka – Penryn. Niby lubię takie postacie – silnych, zbuntowanych dziewczyn które walczą o swoje. Ale jednak. Może to przez język autorki? Albo tłumaczenie? Bo denerwowały mnie niektóre przemyślenia Penryn: „Czemu on mnie obronił?” albo „Bo cóż innego mogłoby nim kierować?” – przebiegał akurat obok i zrobił to przypadkiem!(ironia) Po co autorka nasuwa nam od razu, że Penryn i Raffe będą razem? PO CO?! Traci to na tajemniczości na całej linii. Raffe, niby postać mi się podobała. Ale może bardziej podobał mi się jego bezczelny język jakim się posługiwał. Autorka chciała stworzyć bezczelnego anioła, ale tylko niektóre teksty są udane. Reszta idzie w odstawkę. Jedyna osobą która mi się bardzo spodobała, była niestety postać drugoplanowa – matka Penryn. Żyje w swoim świecie i gada z niestworzonymi istotami. Naprawdę polubiłam ją. Jednak tylko ona jest jakkolwiek oryginalna, reszta to podróbki postaci z „zmierzchowatych” i antyutopijnych książek dla młodzieży. Ehh te anioły!

Co do fabuły. Czy ja muszę znów przeżywać zawód? Naprawdę? Książka zapowiadała się genialnie. Byłam pewna że w końcu trafiłam na coś co znów mnie ruszy z posad. Niestety. Kolejne pudło. Fabuła nie wyróżnia się niczym oryginalnym. Okey, anioły zaatakowały ziemię, i tylko to jest w fabule dobre. Reszta to akcje wyciągnięte prosto z innych książek antyutopijnych. Spotkanie na swojej drodze obozu buntowników? [delirium]. Chłopak anioł z którym nie możesz być bo on nie może być z ludzką kobietą? „Szeptem”. Przepraszam ale już rzygam tą fabułą. Mam dosyć. A do tego końcówka. CO TO W OGÓLE BYŁO?! Nie będę zdradzać szczegółów bo nie chce wsadzać spoilerów, jednak tak beznadziejnego końca nie widziałam nigdy. No chyba, że w „Zapomnianych” albo w „Niezgodnej”. O! Znalazłam kolejny fragment pochodzący z innej książki!(ironia)

„-Wysoki, sympatyczny, brunet. Czego więcej może chcieć dziewczyna?”

Język i styl, myślałam, że wszystko jest dobrze do drugiego rozdziału. Jak już wspomniałam po co autorka sugeruje mi, że główna bohaterka będzie z aniołem? Po co? Nie mogła tego tak po prostu zataić? I tak się ludzie domyślają, jednak jakby tak dać trochę tajemniczości byłoby o wiele lepiej. Opisów nie ma dużo, jednak są jasne i klarowne. No chyba, że to opisy walki. Ojjj, naprawdę połapać się w sytuacji nie można. Nic a nic. Uwielbiam stwierdzenia typu: „Owszem możesz się pochwalić niezłymi mięśniami” – MEGA !!!(ironia) Za to podobała mi się przód okładki, lubię mroczny styl. Jednak tył, hm hm hm. Nie za bardzo, do przeżycia. Wychwyciłam jedną literówkę. Dobrze podzielone rozdziały no i bardzo dobra czcionka.

„Przyjaciele nazywają mnie Gniew – odpowiada[…] Raffe – A wrogowie mówią do mniej Błagam Miej Litość. A tobie jak na imię, wojaku?

Reasumując: Albo ja jestem głupia, albo społeczeństwo schodzi na psy. Książka moim zdaniem nie nadaje się do niczego. Może przeginam, ale jestem tak zbulwersowana tym jak można zniszczyć tak genialny pomysł, że nie myślę logicznie. Autorka zniszczyła tak piękny antyutopijny świat, że mogę tylko płakać. Czemu nie mogła zmienić kilka scen? Czemu Penryn nie mogła nosić mniej krótkiej kiecki?(ironia) Nie rozumiem co kieruje tymi ludźmi, chyba pogoń za pieniędzmi. Moja dusza ubolewa, ale mam wielką słabość do antyutopii, więc daje 3-/6. Być może sprawiedliwe, być może nie.

Książka pochodzi z zasobów własnych

Mało oryginalna

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s