Recenzja #1: A gdybyś obudził się w nie swoim ciele?

A gdybyś obudził się w nie swoim ciele?

Tytuł: Przebudzenie Jenny Fox
Autor: Mary E. Pearson
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Ilość stron: 304Cena empik.com: 29,99 zł

Czy śniłeś kiedyś o tym, że nie jesteś sobą? Że wcielasz się w inną osobę której nie znasz, ale to jesteś przecież TY? Tak ma Jenna. Budzi się ale już nie w swoim ciele, z nie swoją duszą, znaczy przynajmniej tak myśli. Bo wszyscy jej wmawiają, że to prawdziwa i jedyna ona. Więc czemu Jenna czuje się jakby śniła?

„Zdumiewające, że kiedy nasze życie zawiera niewiele wydarzeń, najzwyklejsze spotkanie przeradza się w całą trzyaktową sztukę.”

Siedemnastolatka budzi się ze śpiączki po wypadku. Mówią jej, że nazywa się Jenna Fox, ale to imię brzmi obco. Dziewczyna nie pamięta ani rodziców, ani swojego wcześniejszego życia. za to z czasem wracają wspomnienia, których mieć nie powinna, a wraz z nimi pojawiają się trudne pytania. Co naprawdę się wydarzyło? Czyje głosy słyszy dziewczyna? I czy w ogóle jest Jenną Foxa Osadzone w bliskiej przyszłości Przebudzenie Jenny Fox to fascynująca mieszanka thrillera medycznego, powieści science fiction./empik.com

„Może życie każdego jest złożone właśnie z nich – z drobiazgów, które w sumie składają się na osobę, i może po prostu nie zebrałam ich jeszcze wystarczająco wiele, by stać się całością.”

Jenna jest dla mnie jak bardzo dobra koleżanka. Po przeczytaniu powieści pani Pearson, poczułam jakbym straciła kogoś bliskiego, i nie mogła go odzyskać. Moje przywiązanie do postaci Jenny wynika chyba z tego, że była uległa rodzicom przez całe życie i nagle po obudzeniu się ze śpiączki chce się buntować. Ja też miałam taki epiosod w życiu, i teraz staram się zbudować w swoim umyśle rebelie. Jest też bardzo zabawna, rozmyśla, tworzy własną filozofie świata. Postać Jenny jest przedstawiona bardzo realistycznie. Podobnie jest z innymi bohaterami powieści.

„-Jesteś jak koń-mówi.
-A ty…-próbuję znaleźć właściwe słowo-…nie”

Fabuła jest złożona. Było tak, że miałam kilka opcji jak potoczą się dalej losy Jenny. No i nie trafiłam. Ani razu. A to się nie zdarza często. Albo jestem za mało domyślna albo po prostu akcji jest genialnie poprowadzona. Stawiam na to drugie. Jednak oprócz oprawy wspomnień Jenny pojawiają nam się głębsze wątki. Co sądzi o naszym człowieczeństwie? Procenty? To co czujemy we wnętrzu? Dusza? Autorka zmagała się z trudnymi pytaniami i moim zdaniem poradziła sobie świetnie. Odpowiedzi na nie kryją się między słowami i większość młodych ludzi do których skierowana jest powieść pewnie je wychwyciła. I to jest właśnie geniusz tej powieści. Niby jest ona lekka, jednak tak naprawdę sięga głębiej.

„Umysł jej energią wytwarzaną przez mózg. Wyobraź sobie szklaną kulę wirującą na czubku palca. Jeśli spadnie roztrzaska się na milion okruchów. Nawet jeśli zachowany je wszystkie, nigdy już nie będą wirować z taka samą siłą.”

Język jest barwny, niby młodzieżowy, jednak dorosły. Nie jest to książka dla niedojrzałej młodzieży, tylko dla młodych ludzi którzy pragną czegoś więcej od lektury. Filozofia Jenny jest pokręcona, jednak w pewnym sensie genialna. Taka… młoda, niedoświadczona.

„Liście, gładkie płaty srebrzystej zieleni, tworzą na dnie lasu gruby, koronkowy dywan. Piękne, lecz niemile widziane. Cóż takiego piękniejszego lub ważniejszego wyparły?”

Bardzo podoba mi się świat który stworzyła autorka. Nie ma w nim dużo akcji, więcej jest myśli filozoficznych. Jednak takich książek teraz brak na Polskim rynku. Cieszę się, że sięgnęłam po tą powieść. Była dla mnie oddechem od rzeczywistości, ale też zaprzyjaźnieniem się z nowymi osobami(fikcyjnymi hehe). DO tego poczułam że jestem tutaj, tu jest moje miejsce, na tym skrawku ziemi który należy do mnie. I do tego, że może naprawdę są wokół mnie ludzie którzy kochają mnie mimo wszystko. Genialna powieść, dla młodzieży, która po prostu aż prosi się o miejsce u mnie na półce. Bardzo mocno polecam, na ciężkie chwile gdy chcemy oderwać się od świata i pomyśleć o tym co w ogóle robimy na tym świecie. Moja ocena to 5+/6 – Niby nie mam się do czego przyczepić, jednak czuje niedosyt. Przepraszam.

„Tożsamości nie zawsze są odrębne i odróżniające się. Bywają jednak splątane z innymi. Czasem, przez pare minut, można je nawet dzielić z kimś drugim. I zastanawiam się, czy-jeśli kiedyś będę miała szczęście wrócić do ogrodu pana Bendera – ptaki dostrzegą ten okruch jego tożsamości, który splątał się z moją.”

Książka pochodzi z zasobów biblioteki szkolnej.

Mało oryginalna

Reklamy

2 thoughts on “Recenzja #1: A gdybyś obudził się w nie swoim ciele?

  1. Kręcę nosem na okładkę – wygląda jak podręcznik do nauk przedmałżeńskich. Koszmar. Nie mniej jednak recenzja zachęca, więc postaram się Przebudzenie w najbliższym czasie złapać.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s